poniedziałek, marca 30, 2020

Spadek Barbary Tryźnianki [RECENZJA]

Spadek Barbary Tryźnianki [RECENZJA]

Autor: Andrzej F. Paczkowski
Rok wydania: 2020
ISBN: 978-83-66425-36-1
Ilość stron: 244
Wydawnictwo: WasPos



Dzieją się czasami cuda i udaje mi się coś wygrać. Owym "cosiem" jest w tym przypadku książka Andrzeja F. Paczkowskiego, wydana przez WasPos. Konkurs organizowany był przez Olę z bloga Black Unicorn Presents, jeśli jeszcze u niej nie zawitaliście, zróbcie to koniecznie. Gwarantuje Wam, że znajdziecie coś dla siebie.

Po czytaniu fantastyki bardzo często sięgam po obyczajówki, żeby trochę uspokoić wytarmoszoną wyobraźnię. Taka jestem szalona 😂 Ale na swój sposób jest to bardzo pomocne. Szukałam czegoś lekkiego, z przewidywalną fabułą, co pomogłoby mi się zrelaksować. I ta właśnie książka jest do tego idealna! Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniami.

Zacznijmy może od tego, o czym ona tak w ogóle jest. Poznajemy rodzinę, w której konflikt pokoleniowy trwa w najlepsze. Pewnego dnia jednak umiera ojciec, który do tej pory zarządzał całym majątkiem (a było tego sporo). Trójka rodzeństwa doznaje szoku, kiedy to podczas odczytania testamentu okazuje się, że wszystko, co należało się im otrzymała Barbara Tryźnianka. Nikt nie słyszał nigdy o owej kobiecie, jednak rodzeństwo zamierza za wszelką cenę odnaleźć ją i odebrać to, co (ich zdaniem) im się należy. Czy sprawa będzie jednak tak prosta? I dlaczego to obca kobieta odpowiada za losy całego majątku? Czas ucieka, a tajemnic przybywa!

Nie jest to dokładny opis, który proponuje wydawca, wybaczcie. Zawiera jednak wszystko, co trzeba i sam w sobie bardzo przyciąga uwagę. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Historia rodzinna, w której główną rolę odgrywa spadek to gwarancja akcji i zawiłej historii. Czy jest ktoś, kto nigdy nie słyszał zagmatwanej opowieści o kłótniach, roszczeniach i wojnie między najbliższymi? I to tylko przez dobra materialne, które zmarły zostawił, bo jemu niepotrzebne, ale najwyraźniej przy podziale coś poszło nie tak, bo ludziom nie odpowiada, co kto dostał i wiecznie im mało?

Akcja Spadku Barbary Tryźnianki dzieje się na dawnej polskiej wsi, kiedy ważna była uczciwa, ciężka praca i pobożność. Ludzie kierowali się wartościami religijnymi i z dużym zaangażowaniem pielęgnowali tradycje przekazywane od wieków z pokolenia na pokolenie. Dużą rolę odgrywało również piękno polskiego krajobrazu, ta wdzięczność za urodzaj i oddanie, dzięki któremu ludzie mogli przeżyć z tego, co sami wyhodowali. Jest to zupełnie inny świat. Obecnie brak tego ducha tradycji, polskie wsie tak naprawdę przypominają coraz bardziej miasta, a tradycje od dawna zastępowane są powoli nowymi trendami. Dzięki zręczności autora przeniosłam się na chwilę do tego utraconego świata. Aż dziwnie było oderwać się od lektury i wrócić do rzeczywistości. Tego właśnie było mi trzeba w tamtym momencie i za to Panu bardzo dziękuję. Znalazłam też tu sporo fragmentów wartych zapamiętania, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.



Może nie ma tu zwrotów akcji, szaleńczych dramatów i pościgów. Jest jednak ciągłość fabuły i dbałość o szczegóły. A dzięki temu nie ma mowy o nudzie. Jest to bardzo odprężająca książka, chociaż można i trochę się powkurzać. To, co wyprawiają tu dzieci pana Antoniego po jego śmierci jest nie do pomyślenia idiotyczne, ale ciężko nie pomyśleć, że takie coś z dużym prawdopodobieństwem dzieję się właśnie w czyimś domu. Ludzie w pogoni za majątkiem tracą czasami ostatnie resztki człowieczeństwa. Tok myślenia Joasi, Mateusza i Dominika to tragedia pomieszana z komedią, bo bycia takimi bucami nie da się inaczej określić. Pokazuje za to wyraźnie wady bohaterów, bez prób usprawiedliwiania ich. Dążeniom do odzyskania władzy nad majątkiem towarzyszą osobiste tragedie bohaterów, jednak przez to, jakimi ludźmi oni są, ciężko im współczuć. Wydaje się wręcz, że sobie na to zasłużyli. Są zdolni do wielu okrutnych akcji, czasami bezmyślnie dążąc do celu, niekiedy z premedytacją planując kolejne wydarzenia.

Polecam ją wszystkim, którzy chcą odprężyć się przy lekturze i poznać zakręcone losy rodziny jakich wiele, gdzie pieniądze i dobra materialne przejęły władzę nad rozumem. Wszystko w otoczeniu pięknie przedstawionej wsi z tamtych lat. Bardzo podobały mi się te opisy przyrody otaczającej bohaterów. Jeśli lubicie takie klimaty, to jest to książka idealna dla Was. 

Ocena: ⭐⭐⭐/5

wtorek, lutego 25, 2020

Woła mnie ciemność Book Tour [RECENZJA]

Woła mnie ciemność Book Tour [RECENZJA]

Autor: Agata Suchocka
Rok wydania: 2018
ISBN: 9788362577668
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Initium
Cykl: Daję Ci wieczność


Po raz drugi w swojej blogowej karierze biorę udział w book tourze, którego celem jest przeczytanie książki oraz pozostawienie po sobie śladu w wybrany przez uczestników i zaakceptowany przez organizatorów sposób. Książka, która przywędrowała do mnie niedawno nie jest mi obca. Wielokrotnie widywałam ją w księgarniach internetowych, wiele razy prawie ją kupiłam, jednak zawsze coś mnie przed tym zatrzymywało. Teraz wiem, że miałam ją przeczytać podczas tego wydarzenia. Atmosfera book touru zachęca do czytania, wręcz napędza do działania. Co jest cudowne samo w sobie, a jeszcze dla kogoś, kto od jakiegoś czasu nie może skupić się na książkach w ogóle, jest to wybawieniem 💗

Agata Suchocka to kobieta wszechstronna z wieloma zainteresowaniami. Dzięki temu wydarzeniu mogłam w końcu zapoznać się z jej twórczością i powiem to już teraz - jestem mile zaskoczona i z chęcią poznam resztę jej książek. Więcej o niej dowiecie się tutaj.

Zaczęłam lekturę pozytywnie nastawiona dzięki opiniom współorganizatorki akcji, czyli Oli z Black Unicorn Presents (link do jej bloga znajdziecie tutaj). I dzięki temu przy pierwszym posiedzeniu przebrnęłam przez sporą część rozpoczynając tym, że tak to ujmę, lekką obsesję na punkcie fabuły i tajemniczości bohaterów! To jak ta książka się zaczyna, sam prolog sprawia, że kartki przewracają się same, bo MUSIMY dowiedzieć się co, jak, kiedy, z kim i dlaczego. 

Armagnac Jardineux wykształcony z woli babki i matki z pewnego siebie młodzieńca staje się alkoholikiem bez przyszłości. Na jego drodze staje jednak postać tajemniczego lorda Huntingtona, który oferuje mu wszystko czego zapragnie,w zamian za grę na fortepianie. Wywołuje to u naszego bohatera sprzeczne uczucia, jednak daje się porwać obietnicom luksusu i sławy. Dzięki pomocy nieznajomego wraca do tego, co zabrała mu wojna i nieprzemyślane decyzje. Na nowo wkracza w życie wyższych sfer, a wszystko to przy zniewalających dźwiękach muzyki. Kiedy wszystko układa się po jego myśli, idealny obraz zaczyna psuć sprawa z przeszłości. Armagnac odkrywa, że osoba o tym samym imieniu, wyglądem przypominająca Edgara, pomogła również jego babce - Blanche Avoy. Jednak czy możliwe jest, by jego babka opisywała w notatniku tego samego mężczyznę? Oba wydarzenia dzieli przestrzeń wielu lat, a Armagnac jest zdeterminowany, by poznać rozwiązanie tej tajemnicy. 

To nie jest opis stricte z tyłu książki, nie chciałam go przepisywać w całości co mam nadzieję mi wybaczycie. Lekka doza tajemnicy przed rozpoczęciem czytania dodaje dreszczyku, wierzcie mi :) 

Zacznijmy może od bohaterów. Jest ich tu kilku i wszyscy są świetni! Dostali solidne życiorysy, o których dowiadujemy się z opowiadanych przez nich historii. A są one opowiadane tak, że aż chciałoby się więcej. Są wiarygodni, nie wyidealizowani. Mają swoje wady, z którymi starają się walczyć, mają i zalety, dzięki którym nie można się w nich nie zakochać. Jak pisałam bohaterów sztuk kilka, ale wszyscy tak od siebie różni, że aż przyjemnie się czyta! 

Dokładne opisy postaci i styl Autorki sprawiają, że łatwo wyobrazić sobie otoczenie, w jakim dzieje się akcja, to jak wyglądają bohaterowie, co myślą i czują. Lekkość opisu sytuacji sprawia, że przez tę książkę się frunie, nie trzeba zastanawiać się, co Autorka miała na myśli, to jest zrozumiałe (co kocham, bo nienawidzę, gdy tekst jest tak zawiły, że w końcu nie wiadomo już, co się czyta). Tempo akcji nie zwalnia, non stop coś się dzieje, a klimat rodem z angielskiego serialu grozy dodaje pikanterii całości. 

Dzięki temu czytając czułam się, jakbym była tam z bohaterami. Niewiele jest obecnie książek, które pozwoliły mi na jakiś czas zapomnieć kompletnie o otaczającym mnie świecie, a tej się to udało. Prawie jak trans. Cudownie tak wrócić do czegoś, co dawniej było codziennością. Brakuje mi właśnie tego pochłaniania książek tonami i odrywania się od rzeczywistości. Dostałam kopa do działania 😊

Jak wskazuje napis na okładce jest tu sporo scen dla dorosłych, sporo momentów mogących kogoś urazić. Myślę, że wszelkie sceny erotyczne tu opisane nie były obleśne, może niektóre były dość kontrowersyjne, ale nie miałam ochoty rzucić tej książki ze wstrętem. Każda ze scen wynikała z fabuły, nie była tylko wstawką dla zszokowania czytelnika. 

Dużo daje tu również przeplatany w wypowiedziach humor, którym Autorka wprowadza lżejszą atmosferę, pozwala na zmniejszenie napięcia. 

Czytając końcówkę byłam w dość dużym szoku i chwilę zajęło mi przetworzenie zakończenia. Co tylko dodaje do zajebistości tej książki! Przepraszam Autorkę, jeśli uraziło ją to określenie, ale mówię jak czuję, ta książka jest po prostu zajebista!


Okładka - boska! Przykuwa uwagę, intryguje. Aż postanowiłam, że chcę ją mieć, bo brakuje mi jej w mojej biblioteczce, także tym razem kupuję ją już w stu procentach i świadomie. I mam ochotę kupić również te anglojęzyczne 😍

W ramach prezentu dla Autorki pozwoliłam sobie na wykonanie etui ( tak zwany book sleeve), a że połówka organizatorska uwielbia jednorożce..... to wyszło coś takiego :) Mam nadzieję Pani Agato, że book sleeve się podoba i oby towarzyszył książce do końca jej podróży!


Moi drodzy! Czytaliście już tę książkę? Może macie ją w planach, ale nie jesteście pewni? Polecam Wam dać jej szansę, pozytywnie się zaskoczycie, będziecie oczarowani historią i bohaterami 💗

Kochani współuczestnicy book touru! Mam nadzieję,  że Wam również książka bardzo się podoba. Zostawiłam w niej pytania, podkreśliłam ciekawe dla mnie zdania i nakreśliłam tonę serduszek, szczególnie przy imieniu jednego z bohaterów.


Ciekawa jestem, co odpowiecie na moje pytania, możecie też śmiało dopisywać coś do moich zapisków 😊

Ocena z Goodreads: ⭐⭐⭐⭐⭐
Ocena z Lubimy Czytać: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐

piątek, stycznia 17, 2020

Zmiana świateł

Zmiana świateł








Autor: Marcin Popielarski
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-950523-7-8
Wydawnictwo: AlterNatywne
Liczba stron: 292


Nowy rok się zaczął, chęci do czytania są i miejmy nadzieję, że pozostaną. Czytanie kilku książek naraz to u mnie norma. I zawsze muszą to być książki z totalnie różnych nurtów. W zapotrzebowaniu na coś science fiction/fantasy skusiłam się na Zmianę świateł. która dotarła do mnie w okolicy świąt, przez co ciężko było się do niej dobrać zaraz po otworzeniu koperty, bo gotowanie i sprzątanie, ale za to czekała mnie przygoda! Oj i to jaka!

Wydawnictwo AlterNatywne jest niejako moim głównym dostawcą książek z gatunku science fiction. Zaczęło się od genialnego Ukrytego wymiaru (uwielbiam!) i nadal czekam na coś, co temu dorówna (może drugi tom??? - to by było coś cudownego!). Zabierałam się za tę książkę z dużymi nadziejami, no bo kto by nie chciał odnaleźć kolejnego ulubieńca, w dodatku spod pióra polskiego autora? Opis z tyłu książki intryguje:

APTEKA
Świat po zagładzie, która nastąpiła z zupełnie innego powodu, niż przewidywano. Nie była to nuklearna apokalipsa, inwazja kosmitów, zmiana klimatu, pandemia, uderzenie meteorytu, odwrócenie biegunów, stopnienie lodowców ani na odwrót – powtórna epoka lodowcowa, wreszcie nie była to zombie apokalipsa, bunt maszyn, atak demonów czy inny fantastyczny
kataklizm. Koniec świata spowodowała katastrofa bankowa. W takim świecie również trzeba jakoś żyć...

ZMIANA ŚWIATEŁ
Czasami zdarzają nam się bardzo złe dni. Jednak Adam wyciągnął zdecydowanie najgorszy los. Nikt nie spodziewałby się, że typowy poniedziałkowy ranek może zmienić się w coś o wiele gorszego. Codzienna walka o to, aby jakoś funkcjonować w indoktrynowanym społeczeństwie, może niepostrzeżenie przeistoczyć się w walkę o życie.

TROPICIELE
Geskaar po latach wraca do rodzinnej miejscowości, z której niegdyś musiał uciekać. Co sprawiło ze wrócił?

Jednak w życiu jest czasami tak, że nadzieje znikają wraz z kolejnymi czytanymi stronami. I tak właśnie było z tą książką. Jestem pewna, że są osoby, dla których stanie się ona tą jedyną, o której zawsze mówią znajomym, którą polecają wszystkim, bo taka super i w ogóle. Dla mnie taką z pewnością nie będzie. Nawet nie chcę myśleć o ponownym czytaniu... 

Mamy tu trzy opowiadania, każde z innej bajki, że tak to ujmę. Wszystkie są dopracowane, mają ciekawych z założenia bohaterów i wprowadzają nas w ten dziwny, klimatyczny bieg historii, które autor urozmaica walką, krwią i humorem. Jest to coś, co warto docenić. Jednakże do mnie ten humor kompletnie nie przemówił i powoli zaczynał zamieniać lekturę w lekką torturę. Nie wiem sama, dlaczego tak się stało, ale po przeczytaniu kilku żartów, którymi sypnęli bohaterowie najnormalniej w świecie odechciało mi się czytać. Musiałam odczekać chwilę, zanim wzięłam się za jej skończenie. Od kilku lat powtarzam sobie, że nie ma przymusu czytania, jeśli coś mi nie odpowiada - nie czytam dalej. Jednak jest to książka do recenzji i chciałam być fair w stosunku do autora i wydawnictwa. W tym roku zamierzam to zmienić, bo naprawdę szkoda życia!

Niestety, dokończenie tej książki nic w mojej opinii nie zmieniło. Opowiadania choć miały w sobie coś przyciągającego uwagę, nie zdołały mnie do siebie przekonać. Dialogi sprawiały, że przewracałam oczami, czasami byłam po prostu znudzona tym, co czytam. Wspomniany wcześniej humor również nie wpłynął pozytywnie na moje odczucia. Słownictwo, nieco brutalne, specjalnie, by zobrazować okropieństwo otoczenia w jakim przyszło żyć bohaterom tylko mnie zniesmaczyło. I tak oto teraz sama nie wiem, jak odnieść się do tej książki. Doceniam pomysł i różnorodność, ale nie zmienia to faktu, że ta książka po prostu mnie do siebie zniechęciła. Czytając chcę być z każdą stroną wciągana w wir zdarzeń do tego stopnia, że nawet nie wiem, co się dzieje wokół mnie. Nie chcę liczyć stron do końca i tylko czekać na tę ostatnią, żeby odstawić książkę na półkę i zapomnieć o niej jak najszybciej. 

Jedyne co przykuło moją uwagę to okładka. Jest ciekawa, wzbudza zainteresowanie i pasuje jak ulał do treści. Propsy dla grafika!

I teraz... jak tu podsumować taką opinię? Tak z całego serca szczerze, jeśli jesteście fanami science fiction czy fantasy i macie chwilkę czasu spróbujcie Zmiany świateł. Dajcie jej szansę i wróćcie tu pogadać o niej. Jestem ciekawa czy zgodzicie się ze mną czy będzie zupełnie na odwrót, czyli zaczniemy tu dyskusję na temat tego, co ja totalny dzban w tej dziedzinie, pominęłam, nie zrozumiałam i zignorowałam ;)

Za egzemplarz dziękuję 

poniedziałek, grudnia 09, 2019

Toksyczność

Toksyczność

Autor: Jarosław Czechowicz
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-8169-065-2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 256


Są książki, które po samym tytule są w stanie zainteresować czytelnika. Tak właśnie było z tą. Dodatkowo polecała ją Skazana na książki, więc chciałam spróbować i ja. Oj, nie zawiodłam się! 

Toksyczność opowiada historię Janki, która po tragicznej śmierci mamy postanawia wyprowadzić się z domu opanowanego przez ojca alkoholika i zacząć nowe życie. Jest jej okrutnie ciężko, powoli przyzwyczaja się do samotności, ale nie tęskni za tym, co zostawiła za sobą. Jedyną osobą, którą opłakuje jest mama. Wszystko zaczyna się układać, poznaje kogoś, pobierają się, na świecie pojawiają się dzieci, aż pewnego dnia Janka zostaje sama. Rozpoczyna życie jako samotna matka i coś w niej pęka. Wszystko zaczyna się powtarzać, tyle, że tym razem to ona popada w nałóg. 

W tej książce widzimy całą historię jej życia, od ucieczki od przeszłości do upadku i powielenia historii tak przez nią znienawidzonej. Jest to przerażająca, do bólu prawdziwa i szczera opowieść o tym, jak życie lubi zataczać kręgi. Jak przysłowiowo mówiąc "wszystko zostaje w rodzinie". Momentami ciężko było mi to czytać, przyznaję trochę i popłakałam, ale takie historie zawsze mocno we mnie uderzają. Co innego, czytać o alkoholiczce, która próbuje wyciągnąć się z dna i zacząć żyć od nowa. Co innego jednak, czytać o matce alkoholiczce, która przez większość czasu nie ma zamiaru nawet wytrzeźwieć, co dopiero wracać do kompletnej trzeźwości, a przy okazji niszczy tym życie dzieci, które nie są niczemu winne. 

"Dzieci alkoholików to wieczni opiekunowie swoich bliskich. Mają to we krwi. Dyżurni pielęgniarze, dostarczyciele radości, porządkujący inne życie, tylko nie swoje. Wciąż drżący o to, czy postępują właściwie. A muszą być perfekcyjni. Nie powtarzać błędów swoich pijanych rodziców."

Jestem wyczulona na wszelkie krzywdy dzieci, widziałam niejednokrotnie, z czym one muszą się mierzyć i jest to najgorsza rzecz, jaką zrobić można małemu człowiekowi. Mieszkając na wsi można usłyszeć wiele przerażających historii o rodzinach z problemem uzależnienia. Ta książka pokazuje, że w miastach jest tak samo. Nieważne skąd się jest, spieprzone życie można mieć wszędzie. 

Jarosław Czechowicz pokazuje dokładnie, jak wygląda życie z punktu widzenia samego uzależnionego. Jest to ciekawe, niestety ja nie potrafię współczuć takiej osobie. Podziwiam jednak wolę walki Janki, to, że będąc potępioną przez społeczeństwo nie przestała być sobą i dążyła do jakiejkolwiek naprawy sytuacji, której była sprawczynią. Nie wyobrażam sobie jak ciężko musiało być dzieciom, które całe dzieciństwo spędziły na pomocy matce w ogarnięciu siebie po nocach i dniach picia na umór.

Lekkość z jaką czyta się tę książkę, jest totalnym przeciwieństwem ciężkości tematu z jakim się mierzy. I to bardzo pomaga przebrnąć przez nią, bo momentami jest naprawdę okropnie. Zachęcam Was do przeczytania jej i zastanowienia się nad przesłaniem. Jest napisana przystępnym językiem, prosto i płynnie, tak, że czyta się błyskawicznie. Wszystko jest szczere i autentyczne. Jakbyśmy słuchali opowiadania Janki, a nie czytali. Jeśli chcecie potarmosić swoje nerwy i rozbudzić wiele emocji, polecam Toksyczność, na pewno Was nie zawiedzie!

Całości dopełnia idealne wydanie tej książki. Jest tu szarość i czerwień, wpasowujące się w klimat historii. Twarda okładka i lekkość umilają czytanie. Przez tę książkę się frunie, a później przez kilka dni nie można przestać o niej myśleć. I takie właśnie książki lubię najbardziej. 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania tej książki, bo jest to naprawdę chwytająca za serce opowieść.


Lubicie takie książki? Czy wolicie takie nieopowiadające o codzienności życia? A może czytaliście tę właśnie i macie o niej ciekawą opinię? Dajcie znać w komentarzach ;)

środa, listopada 27, 2019

Top 5 najlepszych książek przeczytanych w 2019

Top 5 najlepszych książek przeczytanych w 2019

Rok się kończy, powoli można się zabierać za podsumowania! Lubię robić takie książkowe, bo pozwala mi to dokładnie przyjrzeć się temu, co czytam i temu, jak zmienia się moje czytelnicze upodobanie. Zacznę od tych pozytywnych, topowych zestawień 5 najlepszych. 
W tym roku książek przeczytałam jak do tej pory jedynie 33. Wydaje się mało, patrząc na to, w jakich ilościach inni pochłaniają lektury, jednak i tak jestem zadowolona. To, że czytam wolniej, nie znaczy, że ze mną gorzej ;) 

Do wszystkich chłopców, których kochałam
Przyznaję bez bicia - pierwsze obejrzałam film! Ale on tylko nakręcił mnie bardziej na przeczytanie książki i dalszych tomów opowiadających o Larze Jean i jej siostrach. Jest to ten typ książki, który pochłonąć można w jeden wieczór, z ciepłą herbatką i kocykiem dla komfortu. Podoba mi się ogromnie ukazana tu więź między siostrami Song oraz ich relacja z tatą, który wychowuje dziewczyny sam. Przede mną ostatnia, niedawno wydana w Polsce część i mam nadzieję, że będzie równie śmieszna, wciągająca i przyjemna jak ta!


Lara Jean w pudle na kapelusze, które dostała od matki, trzyma listy miłosne. I to nie byle jakie! Dziewczyna napisała je sama i skierowała słowa do swoich byłych obiektów westchnień, by ten sposób wyleczyć się z niechcianego uczucia. Łącznie powstało pięć listów, które nigdy nie miały trafić do adresatów.
Jednak ktoś ukradł pudło i wysłał spisane na papierze słowa, które miały wyleczyć złamane serce dziewczyny. Wszyscy chłopcy, w których kiedyś kochała się Lara, otrzymują wiadomości. Całą sytuację można by obrócić w żart, gdyby nie to, że jednym z nich, jest były chłopak starszej z sióstr Song.


Siedmiu mężów Evelyn Hugo
Cudowna historia! Fabuła jest tu płynna, wszystko idealnie do siebie pasuje, a czyta się tak, że nawet na siku szkoda wstać. Ta książka była ze mną wszędzie, w tramwaju, autobusach, pracy. Czytając ją nie mogłam nawet na chwilę się od niej odciągnąć. Postać Evelyn napisana jest tak, że jakoś nie da się jej nie lubić, zwroty akcji sprawiają, że chce się więcej, a tu się okazuje niestety, że książka się skończyła, a człowiek zastanawia się jakim to cudem tak szybko, chociaż przez kilka dni chodził do niej wręcz przyklejony ;)


To spotkanie zmieni życie Monique. Młoda dziennikarka dostaje propozycję przeprowadzenia wywiadu z Evelyn Hugo – aktorką, która ma za sobą imponującą karierę w Hollywood. Warunek jest jeden: ta rozmowa nie może zostać opublikowana przed śmiercią artystki. Evelyn opowiada o tym, jak wyrwała się z biedy i trafiła do wymarzonego świata kina. Sława, pieniądze, skandale i blask reflektorów… W Hollywood nikt nie jest bez grzechu. Dlaczego Evelyn ma za sobą aż siedem małżeństw? Kogo kochała naprawdę? Jej życie kryje tajemnice, które nigdy nie powinny trafić na pierwsze strony gazet.

Nie odpuszczaj
Thriller, który dostałam od brata na urodziny. Co jak co, ale udało mu się trafić w dziesiątkę! Od pierwszej strony wiadomo, że lektura będzie przednia. Nie da się jej tak po prostu odłożyć na półkę. Trzeba nieprzespanej nocy i litrów herbaty, żeby móc spokojnie wrócić do normalnego życia. Historia, która śni się później przez jakiś czas. Ileż ja dni przesiedziałam, zastanawiając się nad zwrotami akcji i reakcjami bohaterów na to, co się tam wyprawia. Jeśli trzeba Wam czegoś na rozruszanie, bo dopadł Was zastój czytelniczy, to będzie idealne!


Detektyw Napoleon „Nap” Dumas z przedmieść New Jersey w ostatniej klasie szkoły średniej stracił brata. Leo i jego dziewczyna Diana zostali znalezieni martwi na torach kolejowych. W tym samym czasie Maura, dziewczyna, którą Nap uważał za miłość swojego życia, zniknęła bez śladu.
Przez piętnaście lat Nap Dumas bezskutecznie szukał ukochanej Maury. I liczył na wyjaśnienie zagadkowej śmierci brata. Wygląda na to, że wkrótce uda mu się poznać tajemnice sprzed lat.
Kiedy śledczy znajdują odciski palców Maury w wynajętym samochodzie należącym do podejrzanego o morderstwo, Nap rozpoczyna gorączkowe śledztwo. Zamiast odpowiedzi natrafia jednak na kolejne niewiadome. Okazuje się, że nie wiedział nic ani o kobiecie, którą kochał, ani o przyjaciołach z dzieciństwa, ani o opuszczonej bazie wojskowej, w pobliżu której dorastał, a przede wszystkim – nie wiedział nic o Leo i Dianie, których śmierć jest o wiele bardziej mroczna i przerażająca, niż kiedykolwiek mógłby sobie wyobrazić.


Stigmata. Prawda wyjdzie na jaw
O matuchno! Oto książka, której zawdzięczam wyciągnięcie mnie z takie zastoju. Końcówka roku zawsze jest dla mnie dość ciężkim czasem czytelniczym, bo nawał wszystkiego sprawia, że czytać można jedynie późnym wieczorem, bądź nocami. I jak wcześniej bardzo mi to nie przeszkadzało, tak im jestem starsza, tym gorzej znoszę pomijanie spania ;) Starość nie radość, jak to mówią. Jednak ta książka była totalnie lekturą nocną! Pokochałam ją i za główną bohaterkę i za to, że potrafiła mnie porwać tak, że zapominałam, że siedzę na własnym łóżku. Odpływałam daleko zatracając się w historii. 


Siedemnastoletnia Emma jest w rozpaczy po nagłej śmierci matki. Od zawsze były tylko we dwie – skryta, zamknięta w sobie pielęgniarka, która poświęcała się dla pacjentów, i jej córka – skupiona na sobie nastolatka, która niewiele wie o przeszłości matki, poza tym, że przed laty przeżyła wielką miłość – a ona, Emma, jest jej owocem. Zanim rodzice wzięli ślub, jej ojciec umarł na służbie, pracując wśród Lekarzy bez Granic. A teraz została zupełnie sama – jej matka zginęła w wypadku – prowadzony przez nią samochód wpadł do głębokiego jeziora. Ciała Agnes nie znaleziono.
Z odrętwienia po śmierci Agnes wyrywa Emmę tajemnicza przesyłka – niemal pusty album z dziwnymi, niepokojącymi fotografiami, i jedno krótkie pytanie: chcesz, żeby mordercom twojej matki uszło to na sucho?


Obsidio
Ile czekania! A jak się opłaciło! Idealnie satysfakcjonujące zakończenie. Te książki pochłania się ekspresowo, a co najlepsze, czytanie każdej ze stron to ciekawe doświadczenie. Wszystko przez ich różnorodność. Jedna to czat między bohaterami, druga to komiks, trzecia to tablica ogłoszeń, itp. Nie można się nudzić! Piękna okładka, aż chce się dotknąć, a jak się otworzy to można stracić dzień, bo wciąga człowieka na dłuuuugo. Napisana z dokładnością i rozmachem, non stop coś się tu dzieje. Nie będzie nudy! 


Rok 2575. Kolejny zwykły dzień w kolonii Kerenza, założonej przez megakorporację KWU, by wydobywać rzadkie surowce. O poranku Kady Grant rzuca swojego chłopaka Ezrę Masona i postanawia, że już nigdy się do niego nie odezwie. Nie spodziewa się jednak, że za kilka godzin będzie świadkiem inwazji BeiTechu, która ją i tysiące innych osób pozbawi domu.
Tych, którym udało się przeżyć, ewakuują trzy statki kosmiczne: Alexander, Hypatia oraz Copernicus. Ściga je wrogi pancernik Lincoln. Jego zadaniem jest uciszyć świadków brutalnego ataku na planetę. Tymczasem na pokładzie Copernicusa rozprzestrzenia się śmiertelnie niebezpieczny wirus, a system sztucznej inteligencji sterujący Alexandrem staje się... największym wrogiem ocalałych.
Kady włamuje się do zaszyfrowanej pamięci statków i odkrywa przerażającą prawdę o wydarzeniach dziejących się na jej oczach. Tylko jedna osoba może powstrzymać zagładę – jej (były!) chłopak Ezra.
(opis części pierwszej, bo to grzech by był spojlerować całą trylogię!)


Które z tych książek macie już za sobą? A które w planach? ;) 
Copyright © 2016 Myshelf and Books , Blogger