poniedziałek, października 19, 2020

Sprzedaliśmy dusze

 

Tytuł oryginału: We sold our souls
Tłumacz: Lesław Haliński
Rok wydania: 2020
ISBN: 978-83-7731-348-0
Ilość stron: 368
Projekt okładki oraz ilustracje: Maciej Kamuda


 

Kiedy heavy metal staje się obsesją i sprawia, że nie można oderwać się od tych hipnotyzujących dźwięków wiedz, że jesteś przeklęty! Nie no żarcik taki, ale czy aby na pewno?

Miałam w zamiarze czytanie jej w oryginale. A wszystko przez to, że inną książkę tego autora pochłonęłam w dwa dni, choć z początku obawiałam się, czy w ogóle dam radę. Dałam. Książkę pokochałam, a mowa o My best friend’s exorcism! Tak więc pozytywnie nastawiona do pióra autora miałam niecne plany zakupu We sold our souls na Book Depository, a wtedy to Vesper zaskoczył pięknym wydaniem, milion razy piękniejszym niż ten upatrzony oryginał. Co było robić…?! Ano zamówić preorder! Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy włożonej w to wydanie, dopracowania wszystkich detali i stworzenia tej atmosfery grozy i zajebistości od samej okładki!

Moje metalowe serducho piało z radości. I po odpakowaniu przesyłki prawie dostało zawału, bo na żywo to wygląda jeszcze bardziej epicko, a grafiki w środku i wklejka to czyste złoto <3

Historia przedstawiona w tej książce jest tak popierdzielona i nieprawdopodobna, że aż momentami nazbyt realistyczna. Czytając zaczynasz zastanawiać się, czy to nie przypadkiem szalona opowieść członka jakiegoś autentycznego zespołu, który w latach 80-tych zalewał ciężkimi brzmieniami salę po brzegi zapełnioną ludźmi. Można trafić na wiele równie inspirujących anegdotek z życia wziętych, a tu ktoś nietoperza chapnie, a to pokój podpali. Chodzi mi o to, że są to właśnie takie sytuacje, w które nieco trudno uwierzyć, ale są na sto procent prawdziwe. Tak jest z tą książką właśnie. Niby wiesz, że czytasz historię wymyśloną przez autora, ale jest on w narracji tak przekonujący, że zaczynasz się zastanawiać, czy to na serio ta fikcja, czy to ty już fiksujesz.

Nie wiem, czy tylko ja tak mam, że będąc na koncercie czuję jakbym przebywała w innym wymiarze. To jest ten moment, kiedy umysł i ciało w pełni poddają się muzyce i można naprawdę docenić jej piękno. Totalnie nierealny obraz, a jednak całkowicie rzeczywiste doświadczenie. To w skrócie fabuła tej opowieści.

Jak wspomniałam wiele jest anegdotek związanych z wybrykami gwiazd muzyki, ale równie dużo można wysłuchać legend o tym, jak to sprzedali duszę w zamian za sukces i kasę. Niektórzy jeszcze dla draki podsycają to wywołując zamieszanie kontrowersyjnymi wypowiedziami, bo jak wiadomo skandal jest najlepszą promocją.

Co jednak, gdy taka sytuacja naprawdę ma miejsce? I to nie Diabeł te duszę kupił, a coś o wiele potężniejszego i straszniejszego? I w dodatku to coś zaczyna zbierać żniwa, powoli eliminując wszystko i wszystkich stojących na drodze do sukcesu? Wtedy moi drodzy mamy nie dość, że przewalone, to jeszcze potrzebujemy kogoś takiego jak Kris Pulaski. Kobiety, która nie mając już nic do stracenia jest gotowa poświęcić życie, by zakończyć to błędne koło śmierci i załatwić przy okazji porachunki z przeszłością. Jest na szczycie, gra u boku Slayera wszystko to jednak sypie się w jednym momencie i od tego czasu jej życie zmienia się nie do poznania. Po latach depresji i wojen sądowych do bohaterki dociera informacja o powrocie na scenę tego, który kiedyś był dla niej jak brat, tego który od dawna jest jej największym wrogiem. Jej myśli wciąż krążą wokół wydarzenia, jakim jest powrót Terry’ego Hunta. To będzie występ stulecia, ale dla Kris przeszłość nadal ma znaczenie i chce dowiedzieć się w końcu, co takiego zdarzyło się lata temu i dlaczego jedynie on robi zawrotną karierę, przecież to ona była ostoją ich zespołu, to ona dawała mu życie i tempo.

Kris przeszła wiele, od sławy do upadku i wie, że drugi raz nie podda się tak łatwo. Ale czy ona tak naprawdę kiedykolwiek się poddała?

Jej determinacja nadaje fabule rozpędu. Upór w dążeniu do tego, co musi się wydarzyć jest jak płomień, który nigdy nie gaśnie. Bohaterka wie, że szanse na jej zwycięstwo są znikome, zbyt wiele bólu kosztuje ją dotarcie do celu, jednak nawet w najgorszym momencie wierzy w swoje przekonania i to w rytmie metalu.

Klimat tej książki jest po prostu nieziemski, z niej aż kipi ciężka muzyka! Z niej kipi przygoda i horror. To, co tam się wyprawia, to momentami solidna dawka koszmarów, ale czytać nie da się przestać. A najlepsze jest, że ten magnetyzm trwa od początku do końca.

Historia pokazuje, że czasami to co oczywiste, wcale takie nie jest. Jest to jedynie ukryta prawda, narracja napędzana przez kogoś, kto dla własnych celów zdolny jest zniszczyć drugiego człowieka i dopilnować, by ten zniszczony pozostał. Ale w całej tej opowieści muzyka ma ogromne znaczenie, to ona napędza Kris do działania, to ona łączy ją z ludźmi i prowadzi we właściwym kierunku. Czymże byłby świat bez muzyki?? Wyobrażacie sobie w ogóle taki? Nawet mój kot uwielbia słuchać metalu! Nic tylko dziękować Black Sabbath za wykreowanie czegoś tak epickiego jak METAL <3

Wszyscy bohaterowie to nieźle powaleni ludzie, nie wiem czy jest tu choć jedna normalna osoba. Przez to te absurdalne sytuacje są jeszcze bardziej niewiarygodne, a tym samym przyciągające. Ogromnie cieszy mnie odkrywanie takich książek. To właśnie lubię, tę dawkę ciekawej fabuły zmieszanej z nierzeczywistymi elementami, które po tej całej plątaninie akcji wydają się wręcz za bardzo życiowe i realne. A to dzięki narracji.

Książka jest poprowadzona lekkim stylem, gładko wchodzi i ciężko ją wypchnąć z głowy. Ciężko też oderwać się od czytania, jak już się zacznie. Duże podziękowania za tak dobry przekład. Ogólnie to ogromne gratulacje dla Vespera za tak cudowne ogarnianie książek! Wasze ostatnie premiery to same piękności!

Podsumowując te moją paplaninę, z której nie wiem czy choć trochę ma sens (piszę to o 3 nad ranem jakby co, proszę o litość)……. Jeśli kochacie takie klimaty i lubicie książki, w których muzyka odgrywa dużą rolę polecam! Jeśli lubicie porypane fabuły, po których zastanawiacie się w jakim wymiarze żyjecie to również polecam! Nooooo a jak kupujecie książki dla pięknych okładek (bo nie ma się co wstydzić, takich jest coraz więcej i ciężko się powstrzymać!) to też jest coś dla Was.

Czytaliście już? A może macie w planach? Dajcie znać i pochwalcie się, co teraz czytacie ;)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Myshelf and Books , Blogger