piątek, stycznia 17, 2020

Zmiana świateł









Autor: Marcin Popielarski
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-950523-7-8
Wydawnictwo: AlterNatywne
Liczba stron: 292


Nowy rok się zaczął, chęci do czytania są i miejmy nadzieję, że pozostaną. Czytanie kilku książek naraz to u mnie norma. I zawsze muszą to być książki z totalnie różnych nurtów. W zapotrzebowaniu na coś science fiction/fantasy skusiłam się na Zmianę świateł. która dotarła do mnie w okolicy świąt, przez co ciężko było się do niej dobrać zaraz po otworzeniu koperty, bo gotowanie i sprzątanie, ale za to czekała mnie przygoda! Oj i to jaka!

Wydawnictwo AlterNatywne jest niejako moim głównym dostawcą książek z gatunku science fiction. Zaczęło się od genialnego Ukrytego wymiaru (uwielbiam!) i nadal czekam na coś, co temu dorówna (może drugi tom??? - to by było coś cudownego!). Zabierałam się za tę książkę z dużymi nadziejami, no bo kto by nie chciał odnaleźć kolejnego ulubieńca, w dodatku spod pióra polskiego autora? Opis z tyłu książki intryguje:

APTEKA
Świat po zagładzie, która nastąpiła z zupełnie innego powodu, niż przewidywano. Nie była to nuklearna apokalipsa, inwazja kosmitów, zmiana klimatu, pandemia, uderzenie meteorytu, odwrócenie biegunów, stopnienie lodowców ani na odwrót – powtórna epoka lodowcowa, wreszcie nie była to zombie apokalipsa, bunt maszyn, atak demonów czy inny fantastyczny
kataklizm. Koniec świata spowodowała katastrofa bankowa. W takim świecie również trzeba jakoś żyć...

ZMIANA ŚWIATEŁ
Czasami zdarzają nam się bardzo złe dni. Jednak Adam wyciągnął zdecydowanie najgorszy los. Nikt nie spodziewałby się, że typowy poniedziałkowy ranek może zmienić się w coś o wiele gorszego. Codzienna walka o to, aby jakoś funkcjonować w indoktrynowanym społeczeństwie, może niepostrzeżenie przeistoczyć się w walkę o życie.

TROPICIELE
Geskaar po latach wraca do rodzinnej miejscowości, z której niegdyś musiał uciekać. Co sprawiło ze wrócił?

Jednak w życiu jest czasami tak, że nadzieje znikają wraz z kolejnymi czytanymi stronami. I tak właśnie było z tą książką. Jestem pewna, że są osoby, dla których stanie się ona tą jedyną, o której zawsze mówią znajomym, którą polecają wszystkim, bo taka super i w ogóle. Dla mnie taką z pewnością nie będzie. Nawet nie chcę myśleć o ponownym czytaniu... 

Mamy tu trzy opowiadania, każde z innej bajki, że tak to ujmę. Wszystkie są dopracowane, mają ciekawych z założenia bohaterów i wprowadzają nas w ten dziwny, klimatyczny bieg historii, które autor urozmaica walką, krwią i humorem. Jest to coś, co warto docenić. Jednakże do mnie ten humor kompletnie nie przemówił i powoli zaczynał zamieniać lekturę w lekką torturę. Nie wiem sama, dlaczego tak się stało, ale po przeczytaniu kilku żartów, którymi sypnęli bohaterowie najnormalniej w świecie odechciało mi się czytać. Musiałam odczekać chwilę, zanim wzięłam się za jej skończenie. Od kilku lat powtarzam sobie, że nie ma przymusu czytania, jeśli coś mi nie odpowiada - nie czytam dalej. Jednak jest to książka do recenzji i chciałam być fair w stosunku do autora i wydawnictwa. W tym roku zamierzam to zmienić, bo naprawdę szkoda życia!

Niestety, dokończenie tej książki nic w mojej opinii nie zmieniło. Opowiadania choć miały w sobie coś przyciągającego uwagę, nie zdołały mnie do siebie przekonać. Dialogi sprawiały, że przewracałam oczami, czasami byłam po prostu znudzona tym, co czytam. Wspomniany wcześniej humor również nie wpłynął pozytywnie na moje odczucia. Słownictwo, nieco brutalne, specjalnie, by zobrazować okropieństwo otoczenia w jakim przyszło żyć bohaterom tylko mnie zniesmaczyło. I tak oto teraz sama nie wiem, jak odnieść się do tej książki. Doceniam pomysł i różnorodność, ale nie zmienia to faktu, że ta książka po prostu mnie do siebie zniechęciła. Czytając chcę być z każdą stroną wciągana w wir zdarzeń do tego stopnia, że nawet nie wiem, co się dzieje wokół mnie. Nie chcę liczyć stron do końca i tylko czekać na tę ostatnią, żeby odstawić książkę na półkę i zapomnieć o niej jak najszybciej. 

Jedyne co przykuło moją uwagę to okładka. Jest ciekawa, wzbudza zainteresowanie i pasuje jak ulał do treści. Propsy dla grafika!

I teraz... jak tu podsumować taką opinię? Tak z całego serca szczerze, jeśli jesteście fanami science fiction czy fantasy i macie chwilkę czasu spróbujcie Zmiany świateł. Dajcie jej szansę i wróćcie tu pogadać o niej. Jestem ciekawa czy zgodzicie się ze mną czy będzie zupełnie na odwrót, czyli zaczniemy tu dyskusję na temat tego, co ja totalny dzban w tej dziedzinie, pominęłam, nie zrozumiałam i zignorowałam ;)

Za egzemplarz dziękuję 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Myshelf and Books , Blogger