poniedziałek, stycznia 28, 2019

Żegnając 2018, czyli o tym, jak poległam w boju


Nie ma to jak zaplanować sobie cały czytelniczy rok, podjąć się przeczytania 52 książek, wybrać stos posiadanych tomiszczy, by to wyzwanie wypełnić, a później pozbyć się większości tychże książek i z całego stosiska przeczytać jedynie 3…




Tak, tak właśnie prezentuje się podsumowanie 2018 roku, jeśli o moje czytanie chodzi. Śmieszy mnie to trochę, bo jednak sporo zaplanowałam, jednak nie dobijam się faktem, że z tych planów praktycznie nic nie wyszło. Dotarło do mnie w pewnym momencie, że wolę czytać takie książki, które naprawdę chcę przeczytać, a nie dręczyć się czymś, co w ogóle mi się nie podoba tylko przez to, że kiedyś tam, dawno temu zakupiłam owe coś na promocji i kiśnie mi na półce, że aż szkoda.

Rok 2018 był bardzo skomplikowany. To prawda, zaczął się od czytania (w przyzwoitych ilościach), jednak później przyszedł czas przeprowadzki do nowego miejsca, szukania pracy i adaptacji w nowym środowisku, bo zmiana ta była jednak ogromna. Przez to wszystko pozbyłam się praktycznie połowy posiadanych książek, ze sobą do Krakowa (bo tu obecnie pomieszkuję) zabrałam jedynie 6 książek. Marie Kondo byłaby ze mnie dumna!

2018 był rokiem nowych wyzwań osobistych, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Dzięki mojemu blogowaniu i pomocnej przyjaciółce poznałam cudownego człowieka, bez którego podczas tych złych chwil z pewnością bym sobie nie poradziła.

Mój zapał do czytania opadł tak drastycznie, że w styczniu tego roku przeczytałam dopiero jedną książkę. Była to jednak mega ciekawa pozycja, autorki, którą uwielbiam, więc cieszę się, że 2019 zaczęłam w dobrym stylu. Plan na te cudne 12 miesięcy obejmuje tylko 24 książki. Koniec z przytłaczaniem się wymogiem czytania na ilość, która obecnie jest dla mnie nieosiągalna.

Praca wymaga ode mnie codziennego przygotowania, a kiedy już z niej wracam mam totalnie dosyć wszystkiego i rzadko kiedy robię cokolwiek innego poza słuchaniem muzyki albo oglądaniem Netflixa czy YouTube. Zima to idealna pora roku na nadrabianie zaległości czytelniczych, ale w moim wypadku coś poszło nie tak. Źle mi jednak z tym, że tak mało czytam, dlatego też postanowiłam poświęcać choćby pół godziny dziennie na lekturę, czy to książki fizycznej, czy też audiobooka lub ebooka. Mam nadzieję, że to w jakimś stopniu pomoże mi pozbyć się tego gigantycznego czytelniczego zatwardzenia 😏


Przez to całe zamieszanie przestałam chwalić się nowymi zdobyczami, podsumowywać kolejne miesiące i ogólnie pisać recenzje. To też pragnę w tym roku zmienić. Nawet jeśli oznacza to pisanie po jednej recenzji na miesiąc, od czegoś trzeba w końcu zacząć. Bo prawda jest taka, że czuję się jakbym zaczynała blogowanie od nowa. Oby tylko wyszło na dobre.


Za mną Sekret, którego nie zdradzę Tess Gerritsen, a przede mną O dziewczynce bez daru autorstwa Agaty Fąs, książeczka dla dzieci, którą dostałam od wydawnictwa AlterNatywnego. Przyjęłam również propozycję współpracy od Pana Tymińskiego i jego książkę o tytule Lwowski Ptak mam w planach na najbliższe tygodnie. Do napisania mam kilka zaległych recenzji (aż dwie), a chodzi tu o książki Love & Luck oraz Pewna pani z telewizji. 





Módlmy się o motywację do pisania i czytania oraz o to, żebym nie zwariowała od nadmiaru rzeczy do zrobienia.

Koncertowo ten rok zapowiada się cudownie. Ledwo się zaczął, a już czekają na mnie trzy bilety. Jeden kupiony dla hecy, sama nie wiem dlaczego, dwa kolejne długo wyczekiwane. 2018 to zdecydowany rok Judas Priest, ten będzie bardziej zróżnicowany, bo zacznę z przytupem od Enrique Iglesiasa….., później poprawię Godsmackiem, a na koniec przypieczętuję Bon Jovi. Chociaż bądźmy szczerzy, pewnie ze dwa dokupię… Swoją drogą ogłaszanie koncertów tylu artystów i zespołów w jednym roku powinno być zabronione!

Jak Wy rozpoczęliście ten nowy rok? Macie jakieś szczególne plany do zrealizowania, czy płyniecie z prądem? Co czytacie? 
Jestem ciekawa wszystkiego, bo dawno nie dane nam było tak po prostu pogadać 😁

3 komentarze:

  1. Ja od sierpnia do końca grudnia przeczytałam 13 książek, czyli jak na mnie naprawdę kiepsko.
    Za to w tym miesiącu zabieram się juz za 16'tą książkę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezły wynik, oby tak cały rok 😉 Ja mam ochotę na ponowne czytanie Pottera. Coś czuję, że bardzo by mi pomógł 😏

      Usuń
    2. Ogólnie też zrobiłam to samo, co Ty - pozbyłam się sporej ilości książek. Część z nich kupiłam kiedyś "bo promocja", a potem leżały, kisiły się i zabierały miejsce. Teraz do przeczytania mam niewiele, ale porządnych :D

      Usuń

Copyright © 2016 Myshelf and Books , Blogger