środa, września 09, 2020

Przeboje lat 80-tych BOOK TAG

Przeboje lat 80-tych BOOK TAG


Dawno temu stworzyłam Heavy Metal Book TAG, który doczekał się drugiej części utkanej przez Olę z Black Unicorn Presents. W tym tagu wszystko skupia się wokół metalu. Jakby nie było, jest to mój ulubiony rodzaj muzyki. Uwielbiam go w każdej postaci, towarzyszy mi codziennie. Ale nie jest to jedyna rzecz, jakiej słucham. Nie byłabym córką swojej matki, gdyby chociaż w ociupince nie wsiąknęły we mnie nuty lat 80. I to te bardziej popowe (czasami lekko zmieszane z nieco mocniejszymi). Tak więc nie przedłużając, zapraszam Was dzisiaj na coś, czego nawet ja się nie spodziewałam, a jest to muzyka lat 80. i moje próby dopasowania do niej książek!

Blondie Call Me
Jeden telefon może zdziałać cuda! Bohater drugoplanowy, który jest najlepszym wsparciem, jakie można sobie wymarzyć

Tak szczerze, bardzo szczerze, pierwszą osobą jaka przyszła mi do głowy jest Eve z serii Wampiry z Morganville. Jest to ogromna ilość książek, przez które brnę już milion lat, ale oto w końcu dotarłam do tej ostatniej księgi! Sama nie wierzę w ten cud nie z tego świata, bo przez niektóre tomy ledwo udało mi się przepchnąć, ale to ta grupa znajomych i ich relacje między sobą i innymi w mieście przyciągają mnie do tego świata od tylu lat :)
Eve potrafi rzucić wszystko i w mig zorganizować akcję ratunkową. Często górę biorą emocje, przez co jej akcje są jeszcze bardziej zakręcone. Najważniejsze jest jednak to, że jest to ten typ bohaterki, o której czyta się z uśmiechem.


Dolly Parton 9 to 5
Pracować trzeba, bo za co tu kupować kolejne książki! Znajdź książkę, której bohater/bohaterka jest przykładnym obywatelem i usycha w pracy od rana do wieczora

Seria o Isles i Rizzoli autorstwa Tess Gerritsen, która jest jedną z moich ulubionych pisarek to jak dla mnie majstersztyk. Każdy z tomów opowiada o sprawie, której rozwiązaniem zajmują się Jane i Maura. A pasują one tu idealnie. Pracują od rana do wieczora, po czym wracają do swoich spraw domowych, choć zdarzają się i dni, w których praca się przeciąga. A to dodaje jedynie realizmu całej sytuacji, bo czy jest tu choćby jedna osoba, która nigdy nie musiała zostać w pracy po godzinach? 



Joan Jett and The Blackhearts I love Rock n’Roll
Rock n’Roll baby! Książka, której bohaterka, bohater to ucieleśnienie tej frazy

Automatycznie w moim mózgu pojawia się Damon z Pamiętników Wampirów, ale to ten serialowy, to tutaj niezbyt pasuje. Za to idealną kandydatką jest Daisy Jones! Odkąd przeczytałam tę książkę nie mogę przestać o niej myśleć. Jest dla mnie taką fikcyjną Janis Joplin, samo The Six to jak Led Zeppelin, przez co połączenie ich z Daisy to petarda 💗
Ta dziewczyna uwielbia muzykę, żyje nią i jest jej ucieleśnieniem. Jej życiorys wypełniony jest pasją i wszystkim, co reprezentuje rock n'roll, zarówno tym dobrym, jak i złym.



Bonnie Tayler Total Eclipse Of the Heart
Edzio ze Zmierzchu z pewnością ma konkurenta! Wybierz innego wampirka, który skradł Twoje serce

Co łączy Blondie i Bonnie Tayler? Ano Wampiry z Morganville. Ale jak to? Można by się zastanowić, czy ze mną wszystko w porządku, ale zapewniam Was - u mnie śpiewająco ;) To połączenie za sprawą Myrnina. Bo jeśli mam tu pisać o jakimkolwiek wampirze, ten jest najlepszym jakiego spotkałam kiedykolwiek w literaturze. Bo wyobraźcie sobie tylko gościa ubranego w szaty z innej epoki pomykającego w króliczko-wampirowych kapciach i mającego za zwierzątko giga pająka Boba!
Jednakże! Jest też paczka wampirów z Woła mnie ciemność, obok której nie można przejść obojętnie. Wszyscy w równym stopniu niebezpieczni i kuszący zarazem. Ale..... Arappagio...... No marzenie 😍 Edzio niech się schowa!



Phill Collins Against All Odds (Take a Look at Me Now)
No popatrz tylko! Jak to możliwe! Książka, którą pomimo wszelkich przeciwności losu udało Ci się skończyć

Moja siostra morduje seryjnie to książka, która przyciągnęła mnie tytułem. Uwielbiam takie pokręcone i straszne historie. Postanowiliśmy z chłopakiem wypróbować Legimi, dzięki czemu miałam do niej dostęp i przeczytałam na czytniku. Z początku naprawdę się wkręciłam, ale im dalej tym częściej traciłam chęci. Mimo wszystko udało mi się dobrnąć do końca. Teraz, jak o tym myślę, to troszkę tak zmarnowałam kilka godzin z życia, ale cóż. Było minęło 😆



USA for Africa We are the World
Współpraca przynosi cudowne efekty! Książka napisana przez kilku autorów, o której nie możesz przestać myśleć

Są książki oparte na faktach, które są tak wciągające i zakręcone, że ciężko momentami uwierzyć, że to nie fantastyka. A tak się składa, że Spod kozetki jest jedną z nich! Ogromnie ciekawy spis najbardziej nieprawdopodobnych przypadków z kariery psychiatry. Garry Small to postać równie ciekawa jak jego opowieść i wcale nie dziwi mnie powstanie tej książki 😉



ABBA Gimmie! Gimmie! Gimmie! (A man after midnight)
W każdej książce znajdzie się jakiś przystojniak! Wybierz tego jedynego

Szczerze nie wiem, jak odpowiem na to pytanie. Bo wybranie jednego przystojniaka jest wręcz nierealne! Spędziłam już sporo czasu zastanawiając się, jednak dotarło do mnie, że gdyby zapytać szesnastoletnią mnie o odpowiedź, byłaby ona inna od tej, której udzieliłabym mając 20 lat. Mając ich 26 i szczerze dość tego pytania odpowiadam: Aragorn! Ten facet jest ze mną od długiego czasu i w zestawieniu za i przeciw z innymi bohaterami, jego dobre serduszko przeważa sprawę 💗



Whitesnake Here I go Again
Książka warta ponownego czytania (przyznaj sama, że czytałaś ją tak wiele razy, że wstęp znasz na pamięć!)

Jest kilka serii, które kocham nad życie i wracam do nich co jakiś czas. Ale jeśli mam wybrać jedną to musi to być Zawód wiedźma Olgi Gromyko. Uwielbiam Wolhę, jest bohaterką, przy której nie można się nudzić. Każda z jej przygód jest opowiedziana w charakterystyczny dla autorki sposób, który sprawia, że przenoszę się w świat przygód wiedźmy i wszystko inne przestaje istnieć. Historia jest okraszona sporą dawką humoru, od którego nie da się odejść na długo.
Poza tym, no spójrzcie tylko, ta okładka to mistrzostwo!



Poison Every Rose Has its Thorn
Każda róża ma ciernie, każda książka ma czarną owcę! Znienawidzony bohater jednej z twoich ulubionych książek

Valentine z serii Darów Anioła wygrywa tu stuprocentowo. Podły, mściwy, niezrównoważony i w cholerę irytujący. To tylko kilka określeń, które z nim mi się kojarzą. Czytam obecnie trzeci tom (Miasto szkła) i nie czekam tylko, jak ktoś go dziabnie tak, że się nie pozbiera 😊



Roxette The look
Nie oceniaj książek po okładce mówią! Wybierz jednak jedną, której wygląd cię zachwyca

Jestem winna temu, że kupuję niektóre książki tylko przez piękne okładki. A tutaj macie zdjęcia dwóch, które wręcz kocham! Jedna cudownie oddaje klimat lat 80-tych, w których akcja ma miejsce, a druga sprawia, że moje metalowe serduszko raduje się niezmiernie, obydwie za to są autorstwa Grady'ego Hendrix'a 💗



Dajcie znać co sądzicie o tym TAGu! I jeśli tylko chcecie, spróbujcie w nim swoich sił, pamiętajcie tylko o oznaczeniu mnie, bo jestem bardzo ciekawa odpowiedzi, jakich udzielicie 💖


wtorek, sierpnia 04, 2020

Zaczytany lipiec - podsumowanie czytelnicze miesiąca

Zaczytany lipiec - podsumowanie czytelnicze miesiąca

Dawno już nie robiłam tu tego typu podsumowania. One zawsze wyglądają najlepiej, gdy stos jest pokaźny, a u mnie to rzadko kiedy tak wygląda. Będąc w blogosferze można popaść w kompleksy patrząc na to, ile niektórzy są w stanie przeczytać w ciągu zaledwie miesiąca. Jeśli jesteś taką osobą to podziwiam Cię z całego serducha! W lipcu jednak okazało się, że nie wiadomo jak i kiedy mój TBR urósł do zacnych rozmiarów i pełen jest ciekawych książek, które aż chce się czytać od nowa zaraz po zakończeniu. 

W ciągu tego roku brałam udział w kilku wyzwaniach czytelniczych. Jest to dla mnie ciekawa opcja pozwalająca na ogarnięcie szybko rosnącej biblioteczki, dlatego też w lipcu postanowiłam trzymać się wybranych tytułów dokładając jedynie jedną książkę, tak na spontanie, bo nie mogłam się powstrzymać 😏 

Takie trzymanie się listy ma swoje zalety. Mi pomaga w ogarnięciu wyborów, bo mój brak zdecydowania, co do następnej lektury jest okropny. Potrafię spędzić sporo czasu na szukaniu czegoś do czytania. A tak, czarno na białym mam zapisane co i jak. Nie przedłużając, oto książki, które królowały w zeszłym miesiącu!

Roman Kostrzewski. Głos z ciemności

Jako fanka nieco ostrzejszych dźwięków czaiłam się na tę książkę od dłuższego czasu. Od czego są więc promocje? Ano od kupowania. I choć raz udało mi się trafić na coś, co okazało się nie być historią nabzdyczonego, wiecznie niezadowolonego z życia, dramatyzującego i podstarzałego pseudo muzyka. NIE! Tu jest kompletnie na odwrót. Jak się okazuje Pan Roman to osoba pewna siebie, twardo stąpająca po ziemi. Bujne życie pozostawiło ogrom historii, którymi wokalista Kata dzieli się z Mateuszem Żyłą. Jest tu sporo ciekawostek, sporo humoru i perypetii życiowych, które niejednego wpędziły by w załamanie. Roman jednak przez życie idzie z uśmiechem i robi wszystko, by wciąż być sobą. Nie ma tu wywyższania się i cwaniakowania. Jest szczera do bólu rozmowa, z której można wyciągnąć lekcje. 


Roman Kostrzewski – diabeł wcielony czy po prostu nietuzinkowy artysta? Głos z ciemności to nie tylko dzieje zespołu Kat i jego charyzmatycznego wokalisty, ale przede wszystkim historia człowieka, który od najmłodszych lat musiał się mierzyć z konsekwencjami przeszłości rodzinnej. Kostrzewski opowiada o dzieciństwie spędzonym w domu dziecka i o dojrzewaniu w PRL-u, ujawnia też kulisy pracy górnika i strajku w kopalni Rozbark po wprowadzeniu stanu wojennego. Wspomina początki Kata i jego drogę – z najistotniejszym przystankiem w Jarocinie – na metalowy szczyt. Omawiając niektóre swoje teksty, komentuje zachowania społeczne i bezlitośnie rozprawia się ze stereotypem „satanisty”.
Głos z ciemności to nie bilet do piekła ani relacja z czarnej mszy. To zaproszenie do trudnej, chwilami dramatycznej, często wesołej wędrówki z niezwykłym człowiekiem. „Do dzikich borów idę, dzikich gór”…

Sprzedaliśmy dusze

Wydawnictwo Vesper coraz częściej zachwyca mnie swoimi okładkami. I choć przyznaję, że ta jest cudowna, to nie po samej okładce zdecydowałam się na zakup. Jakiś czas temu czytałam My Best Friend's Exorcism Hendrix'a i od tego momentu poluję na wszystkie jego książki. Tak więc i tej nie mogłam przepuścić. Jeśli akcja dzieje się w klimacie metalowym, pełno w niej odniesień do Slayera, a całość zalatuje horrorem, to jest to przepis wręcz idealny na zajebistą akcję. I tak też było. Było nawet lepiej niż się spodziewałam. Kris jako główna bohaterka stawia czoła wielu popapranym sytuacjom, historia zespołu i tego jak doszło do jego rozpadu jest nieprawdopodobna, ale w tym zakręconym kotle wszystko wydaje się możliwe. Nad wszystkim wisi ciężki, obezwładniający klimat riffów, rozdzierającej perkusji i przenikającego na wskroś wokalu. Moje metalowe serduszko jest bardzo zadowolone ❤


Kris Pulaski, gitarzystka grająca przed laty w metalowym zespole Dürt Würk, próbuje dociec, dlaczego ten zespół się rozpadł, a wielką karierę zrobił tylko jeden z występujących w nim muzyków, Terry Hunt. W tym celu wyrusza w podróż po Ameryce, starając się dotrzeć do innych członków grupy, a w końcu do samego Terry’ego Hunta…
Książka łączy w sobie elementy horroru, thrillera oraz powieści społecznej i psychologicznej. Współczesna Ameryka ukazana jest jako rozdarta między cyniczną elitą, masami, które dają sobą manipulować, i wyznawcami rozmaitych teorii spiskowych. W rozgrywce, jaka toczy się między bohaterami powieści, stawką są ich dusze, a także dusza kraju i świata.

Belgarath Czarodziej, Czas Niedoli

Jeśli czytaliście kiedykolwiek Belgariadę Davida Eddingsa, to jest to dla Was lektura obowiązkowa! Historia życia najlepszego z czarodziejów podzielona jest na trzy tomy. W lipcu udało mi się skończyć 2, ostatni doczytałam już w sierpniu. Styl opowieści autora sprawia, że człowiek wciąga się w ten świat od pierwszego zdania. A jest to świat na tyle rozbudowany i dopracowany, że cała ta przygoda jest cudownym doświadczeniem. Wszystko tu aż kipi klimatem magii, tajemnicy i niezwykłości. Od dziecka pragnę wręcz przenieść się do tej rzeczywistości 💗 Nie ma na świecie żadnego czarodzieja, którego tak bym kochała. Belgarath to przebiegły staruszek, który przeżył wiele stuleci ratując świat i pilnując by wszystko szło po myśli bogów. W tym czasie wydarzyło się wszystko, co wspomniana wcześniej Belgariada tak pięknie opisuje i o wiele więcej, bo jak się okazuje w trakcie opowieści poznajemy nieznane dotąd szczegóły historii. Upór i upierdliwość Belgaratha w połączeniu z poczuciem humoru i doświadczeniem daje mieszankę idealną.


Większość ludzi spokojnie wędruje przez życie. To świadkowie historii. Są jednak tacy, którzy ją tworzą. Ale nawet w tym gronie Belgarath jest kimś szczególnym. Najstarszy człowiek na świecie, najpotężniejszy z czarodziejów, mimo przeżytych tysięcy lat nadal pozostał ludzki, zachowując wszystkie swe wady i doprowadzając je do perfekcji. Widzieliśmy już, jak potrafi działać. Oto jego historia.


Gorące lato. Grzeszne opowieści

Kto by pomyślał, że najdzie mnie ochota na przeczytanie antologii? Nic nie jest niemożliwe. Wszystko to za sprawą Agaty Suchockiej. Jej cykl wampiryczny Woła mnie ciemność tak skradł moje serducho, że od tej pory na ślepo biorę wszystko, co ta Pani ma do zaoferowania. I wiecie co? Nie zawiodłam się! Opowiadanie Agaty otwiera zbiór i jest jednym z najlepszych, jakie tam znajdziemy. Polecam Wam, jeśli macie chwilkę. Może chcecie zapoznać się z nowymi autorkami? To idealna okazja, bo spotkać można ich tu sporo, a każda ma coś do zaoferowania. Nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu, niektóre wypadły bardzo źle, jednak każde z nich spełniło swoje zadanie - wakacje i lato pełną parą!


Gorące lato, plaża, szum fal, chłodne bryzgi morskiej wody, opalone ciała, nastrój wakacyjnego odprężenia… Najpierw ukradkowe, potem coraz śmielsze spojrzenia, uśmiechy… Przyspieszone oddechy, muśnięcie, dotyk dłoni, pocałunek… Wakacyjny romans, wakacyjna przygoda, wakacyjna namiętność. Namiętne historie, które mogły wydarzyć się naprawdę, które znowu mogą się wydarzyć – kto wie, może już się wydarzyły?

You Should See Me In a Crown

Ostatnio coraz częściej sięgam po książki w języku angielskim. Cieszę się z tego bardzo, bo jest to w jakimś stopniu powrót do długo nieużywanego języka. Do tego dochodzi też to, że od jakiegoś czasu trafiam na niezbyt dopracowane tłumaczenia i dla własnego spokoju wolę przeczytać oryginał. You Should See Me In a Crown to książka, którą polecam każdemu. Tak, wiem, że to młodzieżówka, ale zawiera w sobie tyle przesłań, że na prawdę warto po nią sięgnąć. Nie jest też napisana skomplikowanym językiem, więc można na niej spokojnie szkolić angielski. Postać Liz pokazuje jak być sobą, jak mimo przeciwności losu walczyć o swoje tak, by nikt na tym nie ucierpiał. A wszystko to z dozą humoru w klimacie amerykańskiej szkoły. Jest tu motyw LGBT, jest też problem homofobii. Wszystko adekwatne do obecnej sytuacji. 


Liz Lighty has always believed she's too black, too poor, too awkward to shine in her small, rich, prom-obsessed midwestern town. But it's okay -- Liz has a plan that will get her out of Campbell, Indiana, forever: attend the uber-elite Pennington College, play in their world-famous orchestra, and become a doctor.
But when the financial aid she was counting on unexpectedly falls through, Liz's plans come crashing down . . . until she's reminded of her school's scholarship for prom king and queen. There's nothing Liz wants to do less than endure a gauntlet of social media trolls, catty competitors, and humiliating public events, but despite her devastating fear of the spotlight she's willing to do whatever it takes to get to Pennington.
The only thing that makes it halfway bearable is the new girl in school, Mack. She's smart, funny, and just as much of an outsider as Liz. But Mack is also in the running for queen. Will falling for the competition keep Liz from her dreams . . . or make them come true?

Daisy Jones & The Six

TO JEST SZTOS! Nie ma w tym zestawieniu książki, o której myślałabym więcej. Skończyłam ją, a nadal siedzi mi w głowie. Ta historia jest tak realna, że w pewnym momencie przyłapałam się na wyszukiwaniu informacji o zespole. To jakby połączenie Janis Joplin, Led Zeppelin i Hendrix'a. Szalony świat lat 70', w którym pełno muzyki, narkotyków i sporów. Uwielbiam takie klimaty, z przyjemnością posłuchałabym piosenek The Six. Trudno pogodzić się z faktem, że wszystko to, to fikcja 😄 Każdy członek zespołu ma inną osobowość, dzięki czemu historia nabiera smaczku. Mamy tu wojnę charakterów i wojnę płci. Jest też dramatyczny opis upadku, z którego nie każdy byłby w stanie się podnieść. A wszystko to przy dźwiękach muzyki,  która jest w stanie uleczyć duszę. Czytając można wręcz je usłyszeć. Postać Daisy hipnotyzuje i choćby nie wiem jak była wkurzająca, nie da się jej nie lubić. Doza tajemnicy pozwala na dobre się zatracić. Niezwykle interesująca i wciągająca opowieść.
 

12 lutego 1979 roku. Daisy Jones & The Six, najsławniejszy zespół rock’n’rollowy na świecie, daje koncert, na którym szaleje tysiące osób. Nikt jeszcze nie wie, że to ich ostatni wspólny występ. Jak doszło do tego, że kultowy zespół, którego piosenki królowały na wszystkich potańcówkach, przestał istnieć tak nagle?
To, co stało się między członkami zespołu, było wielka tajemnicą. Aż do teraz.

Dylemat

Pokochałam B.A. Paris po przeczytaniu Pozwól mi wrócić. Jest to jedna z najlepszych książek, na jakie kiedykolwiek udało mi się trafić. Podążając tym tropem postanowiłam upolować inne tytuły w dorobku autorki. Padło na Dylemat. Przyznaję, na początku nie byłam zbytnio przekonana, ciężko mi było zgrać się z bohaterami, jednak dalsza zawiłość akcji przyciągnęła moją uwagę. Miałam nadzieję, że do końca tak będzie, ale to się po prostu za długo ciągnęło bez sensu. Jedno co muszę poruszyć, to kwestia irytujących bohaterów. Tę książkę dało się zamknąć w połowie objętości, gdyby tylko któreś  z nich zdecydowało się na szczerą rozmowę! Momentami ciężko było to wytrzymać, jednak całość względnie dobrze się czytało, gdyby nie te niepotrzebne wstawki wszystko byłoby super.  


Jak daleko się posuniesz, by zapewnić osobie, którą kochasz, kilka dodatkowych godzin szczęścia?
Czterdzieste urodziny Livii zapowiadają się wyjątkowo hucznie, o wiele bardziej spektakularnie, niż mogłoby wyglądać jej wesele, którego zresztą nigdy nie miała…
Na przyjęciu zjawią się wszyscy, na których jej zależy, za wyjątkiem córki, Marnie, która studiuje zagranicą. I chociaż Livia kocha Marnie, skrycie cieszy się, że jej nie będzie. Gdy tylko przyjęcie się skończy, Livia zamierza wyjawić swojemu mężowi, Adamowi, sekret dotyczący Marnie. Na razie jednak chce cieszyć się szczęśliwymi chwilami z rodziną.

Flirty Thirty

Jak do tego doszło? Chciałabym powiedzieć, że nie wiem, ale niestety wiem. Amazon ma to do siebie, że wyprzedaje za darmochę książki na Kindla. A ja mam to do siebie, że za często tam zaglądam. Moja czytnikowa półka jest pełna takich tytułów, a jednym z nich jest właśnie Flirty Thirty. To lekki romans, który przyjemnie się czyta. Szybka lektura dla zabicia czasu. Nie ma w niej tu nic odkrywczego. Pełno za to życiowych perypetii i humoru. Rodzina bohaterki to barwne osoby, które często goszczą w jej codziennym życiu, wprowadzając chaos i skłaniając ją do refleksji. Spontaniczny układ z nowym klientem (Maya jest agentką nieruchomości), który chce  tym dowieść, że to przeznaczenie pchnęło ich ku sobie sprawia, że poukładane życie trzydziestolatki wywraca się do góry nogami (tak pozytywnie oczywiście).


Maya never expected to get kissed when she walked out in her ratty old hoodie (and nothing else) to get the mail. But when a shirtless god jogs down your street, grabs your face, and kisses you… you kiss that man back!
Cooper is on a mission to find the love of his life, and he’s gotten desperate. Over thirty years old with more money than he could spend in his lifetime, he’s ready to spoil and love his soul mate. After hiring the beautiful woman he kissed on the street as his realtor, he’s convinced that fate has led him to her.
Maya doesn’t buy into fate and definitely doesn’t want something serious. She’s not ready to become one of her baggy-eyed friends who all have two or more kids and one or less husband. But when Cooper challenges her to a week of living the married life, Maya dives in headfirst thinking she’s sure to prove that singlehood is really the way to go, even if she does end up falling head over heels.

A Wam jak minął lipiec? Czytaliście coś ciekawego?

czwartek, lipca 16, 2020

Gorące lato. Grzeszne opowieści

Gorące lato. Grzeszne opowieści

Autorki: Paulina Świst, Anna Wolf, Anna Langner, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Alicja Sinicka, Agata Suchocka, Agnieszka Siepielska, Anna Szafrańska, Marta W. Staniszewska, J.B. Grajda

Data wydania: 01-07-2020

Wydawnictwo: Akurat

ISBN: 978-83-287-1421-2

Liczba stron: 448

 

Gorące lato, plaża, szum fal, chłodne bryzgi morskiej wody, opalone ciała, nastrój wakacyjnego odprężenia… Najpierw ukradkowe, potem coraz śmielsze spojrzenia, uśmiechy… Przyspieszone oddechy, muśnięcie, dotyk dłoni, pocałunek… Wakacyjny romans, wakacyjna przygoda, wakacyjna namiętność. Namiętne historie, które mogły wydarzyć się naprawdę, które znowu mogą się wydarzyć – kto wie, może już się wydarzyły?

Jakiś czas temu zgłosiłam się do recenzji antologii napisanej przez 10 polskich autorek. Opowiadania erotyczne, skupiające się na losach bohaterek z różnych światów, które w te wakacje dowiedzą się wielu rzeczy o sobie, swoich bliskich i własnych pragnieniach. Coraz częściej zdarza mi się sięgać po romanse, a ten zbiór to kwintesencja tego gatunku. Mamy tu sporo historii, które mogą się przytrafić każdej z nas, jakie są moje odczucia względem nich? O tym niebawem 😉

Czasami zdarza mi się kojarzyć książkę z piosenką, tak przypadkowo. Czy to tytuł pasuje, czy tekst, czy też wspomniana jest w samej treści. Z Gorącym latem łączy się utwór zespołu Haratacze o wdzięcznym tytule Prowokacje na wakacje. Podrzucę Wam tu filmik, żebyście wiedzieli o co chodzi. Nie wiem czy są tu jacyś fani zespołu, jeśli tak to pozdrawiam serdecznie 💖


Odkąd tylko przeczytałam opis i zobaczyłam, że Agata Suchocka bierze udział w przedsięwzięciu wiedziałam, że muszę to przeczytać, choćby tylko dla niej. I wiedziałam, że się nie zawiodę. Turystka to najlepsze moim zdaniem opowiadanie znajdujące się w antologii. Ma ciekawych bohaterów, interesującą fabułę i przyjemne zakończenie. Autorka nie próbuje na siłę być wulgarną i wyuzdaną narratorką, jest po prostu sobą i za to bardzo jej dziękuję, bo kiedy przez niektóre teksty ledwo udało mi się przebrnąć, tak jej przeczytałam dwa razy. Podoba mi się to, że Agata nie boi się wątków LGBT, wplata je w swoje historie i ukazuje rzeczywistość, od której wielu polskich autorów stroni. Tak szczerze, to z chęcią przeczytałabym całą książkę o losach Krystyny.

Kolejnym przyjemnym tekstem był ten spod pióra Anny Szafrańskiej i choć dziwnie czytało mi się o bohaterce tak dużo młodszej ode mnie (chyba robię się za stara hah) to docenić muszę jakość tekstu. Spójny, momentami zabawny, dopracowany. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i cieszę się, że jest ono pozytywne.

Co do reszty mamy tu opowiadania napisane przez Paulinę Świst, Annę Wolf, Annę Langner, Agnieszkę Linger-Łoniewską, Alicję Sinicką, Agnieszkę Siepielską, Martę W. Staniszewską oraz J.B. Grajdę. To też nie tak, że wszystkie one poza tą dwójką wspomnianą wyżej są okropne, nie do czytania i w ogóle jak można coś takiego napisać. Nie. Każde z nich ma w sobie coś, co zaintryguje czytelnika, jedynie nie podziałało to na mnie. W niektórych okropne słownictwo, liczne powtórzenia i insta love sprawiły, że tekst odpychał. W innym znów forma narracji, do której nie jestem przyzwyczajona, suche, w moim odczuciu bezsensowne dialogi.

Ale! To nie znaczy, że będą one takie dla każdego, a nuż ktoś lubi sporą dawkę przekleństw w tekście, czy cokolwiek innego z listy moich anty.

Każda z Pań dostała takie samo zadanie i każda wywiązała się z niego śpiewająco, bo wakacje są – są! Romans jest – jest! Jeśli wpadnie Wam w ręce ta książka, to bardzo dobry sposób na poznanie dotąd nie czytanych autorek. Przyznam, że do tej pory spotkałam się jedynie z twórczością Agaty Suchockiej  (swoją drogą – jeśli szukacie ciekawej powieści wampirycznej, to kupujcie Woła mnie ciemność!).

Zdaję sobie sprawę z tego, że wszystkie te autorki mają swoje powieści, z których są znane, dlatego też byłabym wdzięczna za podpowiedzi tytułów od których warto zacząć przygodę z ich twórczością. Może macie jakieś ulubione, które Was do nich przekonały. Jestem ciekawa jak one odzwierciedlają styl i czy dzięki nim przekonam się do ich pióra. Po jednym krótkim opowiadaniu ciężko wyrobić sobie zdanie.

Książka jest pięknie wydana i choć głosowałam za drugą opcją okładki to przyznam, że ta też pięknie komponuje się z całością. I chwała Odynowi za skrzydełka! Bo ilość książek wydawanych obecnie bez nich jest przerażająca. Z nimi nie dość, że to ładniej wygląda to i trzyma się to lepiej i mniejsza jest szansa na poniszczenie rogów (nie żebym miała do tego tendencję….). Super są też wstawki z informacjami o autorce po każdej historii, bardzo estetycznie to wygląda.

Jeśli miałabym polecić komuś tę książkę, to zdecydowanie każdemu, kto chce odprężyć się na leżaczku i poczytać dla relaksu. To jest pozycja totalnie wakacyjna i najlepiej czyta się ją w warunkach adekwatnych do treści 😉 Niektórym może się wydawać, że jest to lektura wyłącznie dla kobiet, a bo okładka, a bo same baby piszą i treść też taka babska… A właśnie, że nie! Coś czuję, że faceci też dobrze by się przy tym bawili i w dodatku mogliby się co nieco nauczyć!

Za egzemplarz dziękuję


Chwytajcie śmiało za Gorące lato i dajcie znać w komentarzach co o nim myślicie!


wtorek, czerwca 02, 2020

O jeden krok za daleko [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

O jeden krok za daleko [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]
Tytuł: O jeden krok za daleko
Autor: Agata Suchocka
Data premiery: 23.06.2020
ISBN: 9788366481329
Wydawnictwo: Replika


Kiedy to po paru latach blogowania doczekasz się patronatu i nawet nie wiesz, co o nim napisać, bo historia jest tak złożona i wciągająca, że zabrała ci solidne dwa dni z życia i nadal siedzi w głowie, nie dając się zastąpić niczym innym. Cytując klasyka, jak do tego doszło nie wiem.... 



O jeden krok za daleko to podnosząca na duchu, momentami porządnie wkurzająca opowieść o życiu Ady. Zakochana w jeździectwie kobieta, po tragicznym wypadku traci możliwość realizacji marzeń i zmuszona jest wrócić do życia, z którego do tej pory próbowała uciec. Mieszkanie jest dla niej pewnego rodzaju obozem przetrwania, w którym codziennie walczy o namiastkę normalności. Wraz z córką, która traktuje ją jak powietrze i matką wiecznie krytykującą jej życiowe wybory próbują dojść do porozumienia. Sposobem Ady na  radzenie sobie z traumą i porażkami jest alkohol, ogromne ilości alkoholu. Codziennie odpływa w przyjemne zapomnienie, nie zważając na utyskiwania rodziny. Czy jest ktoś, kto będzie w stanie jej pomóc? 
Robert zmaga się z przeszłością. Codziennie próbuje pogodzić się z tym, co zburzyło całe jego dotychczasowe życie i zostawiło go pogrążonego w rozpaczy. Trauma z jaką się zmaga sprawia, że staje się oschły i nieprzystępny. Jest jednak zdeterminowany, by dotrzymać słowa. To sprowadza go do podupadłej stadniny, którą powoli przywraca do życia. Kim jest nieznajoma kobieta często spacerująca w pobliżu?
I najważniejsze... Czy miłość do koni będzie w stanie pomóc im obojgu? 

Od zawsze intrygowały mnie książki, których bohaterowie zmagają się z problemami, czy to alkoholizmu czy traumy po tragicznym wydarzeniu, o którym dowiadujemy się w trakcie czytania. Ich droga do normalności pozwala uwierzyć w to, że wszystko jest możliwe. Taka tematyka nie zawsze jest jednak odpowiednia dla każdego. Osoby, które zetknęły się z podobnymi sytuacjami w prywatnym życiu może przytłoczyć ciężar takiej historii, dlatego też czytając zawsze uważnie szukam takich elementów i zastanawiam się, jak mogą one wpłynąć na innych. Ta książka to lektura bezpieczna, która opisuje w zgrabny, dosadny sposób problem, jednak jest to zrobione na tyle umiejętnie, że nie osacza czytelnika.

Autorka wie, jak manewrować językiem i dobierać słowa tak, by zaciekawić i nie zniechęcić. Doceniam to bardzo, bo ilość książek, z których zrezygnowałam ostatnimi czasy przez nie do końca opracowany tekst diametralnie wzrosła i bardzo smuci. 

Zadaniem książek obyczajowych jest oddanie rzeczywistości w jakiej przyszło żyć typowym osobnikom ludzkim i dla mnie ważne jest to, by w książce nie przedobrzać. Wszyscy są świadomi tego, jak wygląda życie w mieście czy na wsi i co wiąże się z tymi środowiskami. Autorka wiernie oddała realia życia w blokowiskach, widać, że wie o czym pisze i nie upiększa niczego. 

Adę trudno darzyć sympatią, jest zgorzkniała i uparta. Ma gdzieś uczucia innych i skupia się tylko na sobie. I chociaż ciężko jest kibicować bohaterce, którą ma się ochotę potrząsnąć i trzepnąć z liścia, to sprawia to, że łatwo zauważyć te małe zmiany na lepsze. Są to niby nic nie znaczące gesty, ale bardzo realnie oddają rzeczywistość takiej przemiany. 

Nie znajdziecie tu tragicznego przypadku insta love. Wszystko dzieje się według własnego tempa. Nie ma nic bardziej wkurzającego od związku, który rozpoczyna się już po pierwszej stronie, choć bohaterowie poznali się raptem w pierwszym zdaniu. 

Książka wyzwala klimat swojskości, co bardzo mi się podoba. Łatwiej dzięki temu wczuć się w rolę obserwatora historii. Są momenty, w których chce się popłakać, jest też nieco humoru, ale najważniejsze, że nie ma nudy. Autorka wyzwala w czytelniku emocje i sprawia, że nawet jeśli nienawidzi się głównej bohaterki to chce się jej współczuć. 

Tajemniczość Roberta dodaje fabule smaczku, a powoli dawkowane wydarzenia z jego przeszłości wzmagają zainteresowanie. Jest to postać będąca przeciwieństwem Ady, jednocześnie będąc jej odzwierciedleniem. Brzmi to nieco dziwacznie, ale tak to odbieram. 

Jak pisałam wcześniej, jest to książka bezpieczna. Nie tylko pod względem zawartej w niej problematyki. Nie znajdziecie tu dzikich scen, od których dostaniecie rumieńców (po takie odsyłam do Woła mnie ciemność - nie zawiedziecie się!). Tę książkę możecie z powodzeniem dać swoim dzieciom, ciociom, mamom, tatom i wszystkim innym chętnym. 

Świetnie spisze się też jako prezent. Piękne wydanie, dopracowana okładka sprawią, że będzie to podarunkowy strzał w dziesiątkę! Cieszę się, kiedy wydawnictwa dopieszczają każdy element wydawanej pozycji, w końcu człowiek skupiając się na nowościach szuka czegoś urzekającego, co ozdobi ich półki. Brawa dla grafika i całej ekipy 💖


Dziękuję za możliwość patronowania tej książce. Od przeczytania jej minęło trochę czasu, a ja nadal zastanawiam się nad problemami Ady i Roberta, co tylko dowodzi tego, że decyzja była właściwa.

Mam nadzieję, że skusicie się na O jeden krok za daleko i będziemy mogli podyskutować o fabule, czy to w komentarzach tutaj, czy na Facebooku bloga. Niech 23 czerwca będzie dniem szczęśliwym!💝


(Swoją drogą, gdyby ktoś wiedział, gdzie dostać taki kielich to byłabym wdzięczna za info!)

wtorek, maja 05, 2020

Las Na Granicy Światów [RECENZJA]

Las Na Granicy Światów [RECENZJA]

Autor: Holly Black
Tytuł oryginału: The Darkest Part of the Forest
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Rok wydania: 2020
Wydawnictwo: Jaguar
ISBN: 978-83-7686-881-3
Ilość stron: 400


Zastanawialiście się kiedyś, czy można być za starym na książki o elfach i walce dobra ze złem? Ja nigdy, bo książki jak dla mnie są podstawą życia, a dzięki tym czytanym w dzieciństwie mogę przenieść się do przeszłości i przypomnieć sobie te spokojne czasy, kiedy to przedkładałam czytanie horrorów, kryminałów i fantastyki ponad czytanie lektur.

Coś jednak w końcu zmusiło mnie do zastanowienia się na poważnie, czy aby na pewno wszystko ze mną w porządku, bo jak to ja, czytająca fantasy od lat, pochłaniająca literki nałogowo, od dziecka wielbiąca Aryę z Eragona nie mogę się wczytać w wychwalaną pod niebiosa książkę Holly Black? I to opisującą historię z elfami?? Kim jestem i co się ze mną dzieje!

Jednak to prawda, żeby przebrnąć przez tę książkę musiałam sporo się natrudzić i obiecać sobie oglądnięcie Shreka w nagrodę za ukończenie! I wiecie co? Pomogło. Shrek to the rescue!
Zacznijmy może w końcu na poważnie, czyli o czym w ogóle ta książka jest. Opis wydawcy wygląda następująco:

Miasteczko Fairfold to jedno z tych niewielu miejsc, w których magia nieznacznie przenika do naszej rzeczywistości. Od czasu do czasu ktoś znika bez śladu, ale takie wypadki zdarzają się najwyżej raz czy dwa razy w roku, no a poza tym dotyczą wyłącznie turystów.
Jednak tego roku z serca okolicznej puszczy wyłania się ponura groza. Odkąd ktoś strzaskał szklaną trumnę, w której spoczywał śpiący królewicz, apokaliptyczna bestia imieniem Rozpacz zagraża wszystkim mieszkańcom miasteczka. Pewna dziewczyna, o  imieniu Hazel, która znajduje niezwykły miecz, niezbyt dobrze pamięta, co robiła przez ostatnich pięć lat. Okazuje się, że musi czym prędzej przypomnieć sobie kilka istotnych faktów, dotyczących żelaza i marchewek… Czy zdoła? Jeśli  nie zdąży, miasteczko czeka zagłada smutniejsza niż śmierć…  Teraz jedyna nadzieja w Hazel, jej muzykalnym braciszku oraz w pewnym zabójczo przystojnym elfie.

Od razu przyznam, że książka ta nie wywarła na mnie ogromnego wrażenia, nie padłam od jej cudowności. Była to nawet ciekawa historia, jednak trzeba dużo więcej, by mnie zauroczyć. Przechodząc do samej treści, docenić trzeba tu umiejętność tworzenia świetnego klimatu, takiej wręcz baśniowej legendy, w której człowiek odpływa w nieznane wraz z bohaterami. Holly Black od lat zachwyca swoimi zdolnościami, wie co trzeba, by wzbudzić zainteresowanie. Wie też, kiedy uderzyć z pełną mocą i wywrócić wszystko do góry nogami tak, by na końcu po dodatkowym zmieszaniu wszystko pięknie się ułożyło. Przez to właśnie chcę kiedyś przeczytać tę książkę w oryginale, może wtedy efekt WOW nastąpi.

Mimo tego, że Black radzi sobie niesamowicie ze światem powieści, z tekstami rzucanymi  w dialogach już niestety tak dobrze nie jest. Książka opublikowana oryginalnie w 2015 roku, a dialogi momentami jak z innej epoki. Ciężko było przez to przebrnąć, już miałam to rzucać w cholerę, bo myślałam, że nie dam rady. Przez to właśnie ukończenie jej stało pod znakiem zapytania. Nie wiem, czy jest to kwestia ogólna, tak po prostu jest i już. Czy wszystko przez tłumaczenie…. Mam ogromną nadzieję, że to ten pierwszy przypadek, bo wierzę, że tłumacz dał z siebie wszystko.

Bohaterowie są tu zróżnicowani, łatwo ich zapamiętać i zapałać do nich sympatią. I choć naprawdę polubiłam Hazel i Bena, to nie do końca dało się ich poznać tak, by zakochać się na zabój. Czytając książki fantastyczne lubię mieć przynajmniej jednego bohatera, który zostaje ze mną po wsze czasy, bo jest po prostu idealnie nieidealny i cudowny, jak Belgarath na przykład (jeśli nie czytaliście Belgariady to naprawdę polecam, spróbujcie!). Tu nikogo takiego nie znalazłam. Przewija się tu sporo postaci i tych dobrych i tych nie do końca, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ja jestem albo za stara, albo zbyt wybredna. Ratowanie miasta w potrzasku to interesujący motyw, a jeśli dołożyć do tego bohaterkę zdeterminowaną i bojowo nastawioną mamy całkiem dobrą mieszankę wybuchową.
Dodatkowy plus za wplecenie wątku muzycznego daru, który bardzo mi się podobał. Muzyka sama w sobie to broń, która wyzwala w człowieku wiele emocji, od radości po rozpacz. Czytanie o niej było przyjemnością.

Sam przewodni motyw szklanej trumny i śpiącego wyposażonego w rogi przykuł moją uwagę i to przez niego zapałałam chęcią do przeczytania tej książki. Ta tajemniczość dodała magicznej atmosferze głębi, sprawiła, że ciekawość wzięła górę nad słowami typu „laska”, które okropnie mnie irytują…

Co do samej akcji, działo się tu sporo. Niektóre momenty naprawdę mnie wciągnęły, nie na długo jednak i przez to odkładając książkę nie czułam zbytnio motywacji do dalszego czytania. Ale nie ma tego, czego Shrek by nie naprawił i kiedy już dobrnęłam do końca byłam z siebie dumna. Dbanie o własne samopoczucie tez jest ważne 😊

Podsumowując, jeśli lubicie Holly Black to zdecydowanie polecam zajrzeć do tej książki. Jeśli zainteresował Was opis i z reguły podobają się Wam historie pełne elfów, magii i walki dobra ze złem dajcie jej szansę, być może okaże się odkryciem roku i stanie się Waszym ulubieńcem. Jeśli jednak zaczniecie ją czytać, i w którymś momencie zatrzymacie się bez zapału do dalszej kontynuacji, bo ciężko Wam się przebić to radzę od serca – zostawcie ją dla własnego spokoju duszy, albo przeczytajcie kiedy indziej, być może potrzeba Wam do tego odpowiedniego humoru.

Moja ocena: ⭐⭐⭐/⭐⭐⭐⭐⭐

Za możliwość przeczytania dziękuję:


Copyright © 2016 Myshelf and Books , Blogger