piątek, stycznia 17, 2020

Zmiana świateł

Zmiana świateł








Autor: Marcin Popielarski
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-950523-7-8
Wydawnictwo: AlterNatywne
Liczba stron: 292


Nowy rok się zaczął, chęci do czytania są i miejmy nadzieję, że pozostaną. Czytanie kilku książek naraz to u mnie norma. I zawsze muszą to być książki z totalnie różnych nurtów. W zapotrzebowaniu na coś science fiction/fantasy skusiłam się na Zmianę świateł. która dotarła do mnie w okolicy świąt, przez co ciężko było się do niej dobrać zaraz po otworzeniu koperty, bo gotowanie i sprzątanie, ale za to czekała mnie przygoda! Oj i to jaka!

Wydawnictwo AlterNatywne jest niejako moim głównym dostawcą książek z gatunku science fiction. Zaczęło się od genialnego Ukrytego wymiaru (uwielbiam!) i nadal czekam na coś, co temu dorówna (może drugi tom??? - to by było coś cudownego!). Zabierałam się za tę książkę z dużymi nadziejami, no bo kto by nie chciał odnaleźć kolejnego ulubieńca, w dodatku spod pióra polskiego autora? Opis z tyłu książki intryguje:

APTEKA
Świat po zagładzie, która nastąpiła z zupełnie innego powodu, niż przewidywano. Nie była to nuklearna apokalipsa, inwazja kosmitów, zmiana klimatu, pandemia, uderzenie meteorytu, odwrócenie biegunów, stopnienie lodowców ani na odwrót – powtórna epoka lodowcowa, wreszcie nie była to zombie apokalipsa, bunt maszyn, atak demonów czy inny fantastyczny
kataklizm. Koniec świata spowodowała katastrofa bankowa. W takim świecie również trzeba jakoś żyć...

ZMIANA ŚWIATEŁ
Czasami zdarzają nam się bardzo złe dni. Jednak Adam wyciągnął zdecydowanie najgorszy los. Nikt nie spodziewałby się, że typowy poniedziałkowy ranek może zmienić się w coś o wiele gorszego. Codzienna walka o to, aby jakoś funkcjonować w indoktrynowanym społeczeństwie, może niepostrzeżenie przeistoczyć się w walkę o życie.

TROPICIELE
Geskaar po latach wraca do rodzinnej miejscowości, z której niegdyś musiał uciekać. Co sprawiło ze wrócił?

Jednak w życiu jest czasami tak, że nadzieje znikają wraz z kolejnymi czytanymi stronami. I tak właśnie było z tą książką. Jestem pewna, że są osoby, dla których stanie się ona tą jedyną, o której zawsze mówią znajomym, którą polecają wszystkim, bo taka super i w ogóle. Dla mnie taką z pewnością nie będzie. Nawet nie chcę myśleć o ponownym czytaniu... 

Mamy tu trzy opowiadania, każde z innej bajki, że tak to ujmę. Wszystkie są dopracowane, mają ciekawych z założenia bohaterów i wprowadzają nas w ten dziwny, klimatyczny bieg historii, które autor urozmaica walką, krwią i humorem. Jest to coś, co warto docenić. Jednakże do mnie ten humor kompletnie nie przemówił i powoli zaczynał zamieniać lekturę w lekką torturę. Nie wiem sama, dlaczego tak się stało, ale po przeczytaniu kilku żartów, którymi sypnęli bohaterowie najnormalniej w świecie odechciało mi się czytać. Musiałam odczekać chwilę, zanim wzięłam się za jej skończenie. Od kilku lat powtarzam sobie, że nie ma przymusu czytania, jeśli coś mi nie odpowiada - nie czytam dalej. Jednak jest to książka do recenzji i chciałam być fair w stosunku do autora i wydawnictwa. W tym roku zamierzam to zmienić, bo naprawdę szkoda życia!

Niestety, dokończenie tej książki nic w mojej opinii nie zmieniło. Opowiadania choć miały w sobie coś przyciągającego uwagę, nie zdołały mnie do siebie przekonać. Dialogi sprawiały, że przewracałam oczami, czasami byłam po prostu znudzona tym, co czytam. Wspomniany wcześniej humor również nie wpłynął pozytywnie na moje odczucia. Słownictwo, nieco brutalne, specjalnie, by zobrazować okropieństwo otoczenia w jakim przyszło żyć bohaterom tylko mnie zniesmaczyło. I tak oto teraz sama nie wiem, jak odnieść się do tej książki. Doceniam pomysł i różnorodność, ale nie zmienia to faktu, że ta książka po prostu mnie do siebie zniechęciła. Czytając chcę być z każdą stroną wciągana w wir zdarzeń do tego stopnia, że nawet nie wiem, co się dzieje wokół mnie. Nie chcę liczyć stron do końca i tylko czekać na tę ostatnią, żeby odstawić książkę na półkę i zapomnieć o niej jak najszybciej. 

Jedyne co przykuło moją uwagę to okładka. Jest ciekawa, wzbudza zainteresowanie i pasuje jak ulał do treści. Propsy dla grafika!

I teraz... jak tu podsumować taką opinię? Tak z całego serca szczerze, jeśli jesteście fanami science fiction czy fantasy i macie chwilkę czasu spróbujcie Zmiany świateł. Dajcie jej szansę i wróćcie tu pogadać o niej. Jestem ciekawa czy zgodzicie się ze mną czy będzie zupełnie na odwrót, czyli zaczniemy tu dyskusję na temat tego, co ja totalny dzban w tej dziedzinie, pominęłam, nie zrozumiałam i zignorowałam ;)

Za egzemplarz dziękuję 

poniedziałek, grudnia 09, 2019

Toksyczność

Toksyczność

Autor: Jarosław Czechowicz
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-8169-065-2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 256


Są książki, które po samym tytule są w stanie zainteresować czytelnika. Tak właśnie było z tą. Dodatkowo polecała ją Skazana na książki, więc chciałam spróbować i ja. Oj, nie zawiodłam się! 

Toksyczność opowiada historię Janki, która po tragicznej śmierci mamy postanawia wyprowadzić się z domu opanowanego przez ojca alkoholika i zacząć nowe życie. Jest jej okrutnie ciężko, powoli przyzwyczaja się do samotności, ale nie tęskni za tym, co zostawiła za sobą. Jedyną osobą, którą opłakuje jest mama. Wszystko zaczyna się układać, poznaje kogoś, pobierają się, na świecie pojawiają się dzieci, aż pewnego dnia Janka zostaje sama. Rozpoczyna życie jako samotna matka i coś w niej pęka. Wszystko zaczyna się powtarzać, tyle, że tym razem to ona popada w nałóg. 

W tej książce widzimy całą historię jej życia, od ucieczki od przeszłości do upadku i powielenia historii tak przez nią znienawidzonej. Jest to przerażająca, do bólu prawdziwa i szczera opowieść o tym, jak życie lubi zataczać kręgi. Jak przysłowiowo mówiąc "wszystko zostaje w rodzinie". Momentami ciężko było mi to czytać, przyznaję trochę i popłakałam, ale takie historie zawsze mocno we mnie uderzają. Co innego, czytać o alkoholiczce, która próbuje wyciągnąć się z dna i zacząć żyć od nowa. Co innego jednak, czytać o matce alkoholiczce, która przez większość czasu nie ma zamiaru nawet wytrzeźwieć, co dopiero wracać do kompletnej trzeźwości, a przy okazji niszczy tym życie dzieci, które nie są niczemu winne. 

"Dzieci alkoholików to wieczni opiekunowie swoich bliskich. Mają to we krwi. Dyżurni pielęgniarze, dostarczyciele radości, porządkujący inne życie, tylko nie swoje. Wciąż drżący o to, czy postępują właściwie. A muszą być perfekcyjni. Nie powtarzać błędów swoich pijanych rodziców."

Jestem wyczulona na wszelkie krzywdy dzieci, widziałam niejednokrotnie, z czym one muszą się mierzyć i jest to najgorsza rzecz, jaką zrobić można małemu człowiekowi. Mieszkając na wsi można usłyszeć wiele przerażających historii o rodzinach z problemem uzależnienia. Ta książka pokazuje, że w miastach jest tak samo. Nieważne skąd się jest, spieprzone życie można mieć wszędzie. 

Jarosław Czechowicz pokazuje dokładnie, jak wygląda życie z punktu widzenia samego uzależnionego. Jest to ciekawe, niestety ja nie potrafię współczuć takiej osobie. Podziwiam jednak wolę walki Janki, to, że będąc potępioną przez społeczeństwo nie przestała być sobą i dążyła do jakiejkolwiek naprawy sytuacji, której była sprawczynią. Nie wyobrażam sobie jak ciężko musiało być dzieciom, które całe dzieciństwo spędziły na pomocy matce w ogarnięciu siebie po nocach i dniach picia na umór.

Lekkość z jaką czyta się tę książkę, jest totalnym przeciwieństwem ciężkości tematu z jakim się mierzy. I to bardzo pomaga przebrnąć przez nią, bo momentami jest naprawdę okropnie. Zachęcam Was do przeczytania jej i zastanowienia się nad przesłaniem. Jest napisana przystępnym językiem, prosto i płynnie, tak, że czyta się błyskawicznie. Wszystko jest szczere i autentyczne. Jakbyśmy słuchali opowiadania Janki, a nie czytali. Jeśli chcecie potarmosić swoje nerwy i rozbudzić wiele emocji, polecam Toksyczność, na pewno Was nie zawiedzie!

Całości dopełnia idealne wydanie tej książki. Jest tu szarość i czerwień, wpasowujące się w klimat historii. Twarda okładka i lekkość umilają czytanie. Przez tę książkę się frunie, a później przez kilka dni nie można przestać o niej myśleć. I takie właśnie książki lubię najbardziej. 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania tej książki, bo jest to naprawdę chwytająca za serce opowieść.


Lubicie takie książki? Czy wolicie takie nieopowiadające o codzienności życia? A może czytaliście tę właśnie i macie o niej ciekawą opinię? Dajcie znać w komentarzach ;)

środa, listopada 27, 2019

Top 5 najlepszych książek przeczytanych w 2019

Top 5 najlepszych książek przeczytanych w 2019

Rok się kończy, powoli można się zabierać za podsumowania! Lubię robić takie książkowe, bo pozwala mi to dokładnie przyjrzeć się temu, co czytam i temu, jak zmienia się moje czytelnicze upodobanie. Zacznę od tych pozytywnych, topowych zestawień 5 najlepszych. 
W tym roku książek przeczytałam jak do tej pory jedynie 33. Wydaje się mało, patrząc na to, w jakich ilościach inni pochłaniają lektury, jednak i tak jestem zadowolona. To, że czytam wolniej, nie znaczy, że ze mną gorzej ;) 

Do wszystkich chłopców, których kochałam
Przyznaję bez bicia - pierwsze obejrzałam film! Ale on tylko nakręcił mnie bardziej na przeczytanie książki i dalszych tomów opowiadających o Larze Jean i jej siostrach. Jest to ten typ książki, który pochłonąć można w jeden wieczór, z ciepłą herbatką i kocykiem dla komfortu. Podoba mi się ogromnie ukazana tu więź między siostrami Song oraz ich relacja z tatą, który wychowuje dziewczyny sam. Przede mną ostatnia, niedawno wydana w Polsce część i mam nadzieję, że będzie równie śmieszna, wciągająca i przyjemna jak ta!


Lara Jean w pudle na kapelusze, które dostała od matki, trzyma listy miłosne. I to nie byle jakie! Dziewczyna napisała je sama i skierowała słowa do swoich byłych obiektów westchnień, by ten sposób wyleczyć się z niechcianego uczucia. Łącznie powstało pięć listów, które nigdy nie miały trafić do adresatów.
Jednak ktoś ukradł pudło i wysłał spisane na papierze słowa, które miały wyleczyć złamane serce dziewczyny. Wszyscy chłopcy, w których kiedyś kochała się Lara, otrzymują wiadomości. Całą sytuację można by obrócić w żart, gdyby nie to, że jednym z nich, jest były chłopak starszej z sióstr Song.


Siedmiu mężów Evelyn Hugo
Cudowna historia! Fabuła jest tu płynna, wszystko idealnie do siebie pasuje, a czyta się tak, że nawet na siku szkoda wstać. Ta książka była ze mną wszędzie, w tramwaju, autobusach, pracy. Czytając ją nie mogłam nawet na chwilę się od niej odciągnąć. Postać Evelyn napisana jest tak, że jakoś nie da się jej nie lubić, zwroty akcji sprawiają, że chce się więcej, a tu się okazuje niestety, że książka się skończyła, a człowiek zastanawia się jakim to cudem tak szybko, chociaż przez kilka dni chodził do niej wręcz przyklejony ;)


To spotkanie zmieni życie Monique. Młoda dziennikarka dostaje propozycję przeprowadzenia wywiadu z Evelyn Hugo – aktorką, która ma za sobą imponującą karierę w Hollywood. Warunek jest jeden: ta rozmowa nie może zostać opublikowana przed śmiercią artystki. Evelyn opowiada o tym, jak wyrwała się z biedy i trafiła do wymarzonego świata kina. Sława, pieniądze, skandale i blask reflektorów… W Hollywood nikt nie jest bez grzechu. Dlaczego Evelyn ma za sobą aż siedem małżeństw? Kogo kochała naprawdę? Jej życie kryje tajemnice, które nigdy nie powinny trafić na pierwsze strony gazet.

Nie odpuszczaj
Thriller, który dostałam od brata na urodziny. Co jak co, ale udało mu się trafić w dziesiątkę! Od pierwszej strony wiadomo, że lektura będzie przednia. Nie da się jej tak po prostu odłożyć na półkę. Trzeba nieprzespanej nocy i litrów herbaty, żeby móc spokojnie wrócić do normalnego życia. Historia, która śni się później przez jakiś czas. Ileż ja dni przesiedziałam, zastanawiając się nad zwrotami akcji i reakcjami bohaterów na to, co się tam wyprawia. Jeśli trzeba Wam czegoś na rozruszanie, bo dopadł Was zastój czytelniczy, to będzie idealne!


Detektyw Napoleon „Nap” Dumas z przedmieść New Jersey w ostatniej klasie szkoły średniej stracił brata. Leo i jego dziewczyna Diana zostali znalezieni martwi na torach kolejowych. W tym samym czasie Maura, dziewczyna, którą Nap uważał za miłość swojego życia, zniknęła bez śladu.
Przez piętnaście lat Nap Dumas bezskutecznie szukał ukochanej Maury. I liczył na wyjaśnienie zagadkowej śmierci brata. Wygląda na to, że wkrótce uda mu się poznać tajemnice sprzed lat.
Kiedy śledczy znajdują odciski palców Maury w wynajętym samochodzie należącym do podejrzanego o morderstwo, Nap rozpoczyna gorączkowe śledztwo. Zamiast odpowiedzi natrafia jednak na kolejne niewiadome. Okazuje się, że nie wiedział nic ani o kobiecie, którą kochał, ani o przyjaciołach z dzieciństwa, ani o opuszczonej bazie wojskowej, w pobliżu której dorastał, a przede wszystkim – nie wiedział nic o Leo i Dianie, których śmierć jest o wiele bardziej mroczna i przerażająca, niż kiedykolwiek mógłby sobie wyobrazić.


Stigmata. Prawda wyjdzie na jaw
O matuchno! Oto książka, której zawdzięczam wyciągnięcie mnie z takie zastoju. Końcówka roku zawsze jest dla mnie dość ciężkim czasem czytelniczym, bo nawał wszystkiego sprawia, że czytać można jedynie późnym wieczorem, bądź nocami. I jak wcześniej bardzo mi to nie przeszkadzało, tak im jestem starsza, tym gorzej znoszę pomijanie spania ;) Starość nie radość, jak to mówią. Jednak ta książka była totalnie lekturą nocną! Pokochałam ją i za główną bohaterkę i za to, że potrafiła mnie porwać tak, że zapominałam, że siedzę na własnym łóżku. Odpływałam daleko zatracając się w historii. 


Siedemnastoletnia Emma jest w rozpaczy po nagłej śmierci matki. Od zawsze były tylko we dwie – skryta, zamknięta w sobie pielęgniarka, która poświęcała się dla pacjentów, i jej córka – skupiona na sobie nastolatka, która niewiele wie o przeszłości matki, poza tym, że przed laty przeżyła wielką miłość – a ona, Emma, jest jej owocem. Zanim rodzice wzięli ślub, jej ojciec umarł na służbie, pracując wśród Lekarzy bez Granic. A teraz została zupełnie sama – jej matka zginęła w wypadku – prowadzony przez nią samochód wpadł do głębokiego jeziora. Ciała Agnes nie znaleziono.
Z odrętwienia po śmierci Agnes wyrywa Emmę tajemnicza przesyłka – niemal pusty album z dziwnymi, niepokojącymi fotografiami, i jedno krótkie pytanie: chcesz, żeby mordercom twojej matki uszło to na sucho?


Obsidio
Ile czekania! A jak się opłaciło! Idealnie satysfakcjonujące zakończenie. Te książki pochłania się ekspresowo, a co najlepsze, czytanie każdej ze stron to ciekawe doświadczenie. Wszystko przez ich różnorodność. Jedna to czat między bohaterami, druga to komiks, trzecia to tablica ogłoszeń, itp. Nie można się nudzić! Piękna okładka, aż chce się dotknąć, a jak się otworzy to można stracić dzień, bo wciąga człowieka na dłuuuugo. Napisana z dokładnością i rozmachem, non stop coś się tu dzieje. Nie będzie nudy! 


Rok 2575. Kolejny zwykły dzień w kolonii Kerenza, założonej przez megakorporację KWU, by wydobywać rzadkie surowce. O poranku Kady Grant rzuca swojego chłopaka Ezrę Masona i postanawia, że już nigdy się do niego nie odezwie. Nie spodziewa się jednak, że za kilka godzin będzie świadkiem inwazji BeiTechu, która ją i tysiące innych osób pozbawi domu.
Tych, którym udało się przeżyć, ewakuują trzy statki kosmiczne: Alexander, Hypatia oraz Copernicus. Ściga je wrogi pancernik Lincoln. Jego zadaniem jest uciszyć świadków brutalnego ataku na planetę. Tymczasem na pokładzie Copernicusa rozprzestrzenia się śmiertelnie niebezpieczny wirus, a system sztucznej inteligencji sterujący Alexandrem staje się... największym wrogiem ocalałych.
Kady włamuje się do zaszyfrowanej pamięci statków i odkrywa przerażającą prawdę o wydarzeniach dziejących się na jej oczach. Tylko jedna osoba może powstrzymać zagładę – jej (były!) chłopak Ezra.
(opis części pierwszej, bo to grzech by był spojlerować całą trylogię!)


Które z tych książek macie już za sobą? A które w planach? ;) 

środa, listopada 06, 2019

Ostatni horyzont

Ostatni horyzont
 Autor: Jarek Tomszak
Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-947567-7-1
Wydawnictwo: AlterNatywne
Liczba stron: 168

Mam tę książkę bardzo długo, ale dopiero teraz mogę usiąść do napisania tej opinii, za co przepraszam, ale czasami tak już jest. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. 

Książka Ostatni horyzont, to zbiór opowiadań science fiction autorstwa Jarka Tomszaka
Po cudownym Ukrytym Wymiarze Stanisława Szwasta, byłam pozytywnie nastawiona do kolejnej pozycji z tego gatunku publikowanej przez AlterNatywne. Wydana rok temu kolekcja zawiera w sobie 10 historii, które nie są ze sobą powiązane. Każda to inny świat, inne poszukiwania i problemy, z jakimi przyszło się zmierzyć ludzkości. Wszystkie natomiast łączy dawka intrygi, przez którą człowiek wciąga się w czytanie nawet wtedy, kiedy kompletnie nie wie, o czym czyta. Przyznaję, że miałam takie momenty. Science fiction pociąga za sobą słownictwo, często naukowe i skomplikowane. A ja, jak się okazuje, nie jestem na tyle ogarnięta 😅 Mimo tego, że miałam momenty zwątpienia nie mogę narzekać, bo lektura była ciekawa. To nie wina książki, tylko mój ograniczony terminologicznie umysł. Historie są zbyt krótkie, żeby rozwodzić się tu nad fabułami, co mogłoby skończyć się niechcący paskudnymi spojlerami. Nie ma co psuć sobie zabawy :) Co musicie wiedzieć to to, że mamy tu nie tylko kosmos i walkę o przetrwanie, ale także problemy ludzkie, które często trapią zwykłego ziemskiego człowieczka. Przy jednym aż parsknęłam śmiechem, bo, historyjka króciutka, a zawarła w sobie więcej, niż niektóre z tomiszczy liczących ponad 1000 stron.

Tytułowe opowiadanie, serwowane nam jako ostatnie, nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, na jakie liczyłam. Ot, kolejna historia. Wśród tych dziesięciu są cztery, które błyskawicznie mnie pochłonęły. Te, od których zaczynamy, jakby pomogły mi wciągnąć się w dalszą lekturę. Nie mówię tego, żeby robić zadymę. Jestem przekonana, że znajdą się inni czytelnicy, którzy myślą zupełnie odwrotnie, albo po prostu uwielbiają całą książkę i każdą z opowieści. 

Prosty styl autora, bez zbędnych wykwintnych i kwiecistych wtrąceń był bardzo pomocny i dobrze się spisał, bo nie wyobrażam sobie mordęgi, jaką byłaby konieczność rozszyfrowywania samego opisu sytuacji wraz z tymi wszystkimi naukowymi terminami. Nie doszukałam się tu żadnych błędów, całość spójna i dopracowana. Okłada również ma w sobie to coś. Od razu widać, że mamy do czynienia z science fiction i od razu widać też, że ktoś bardzo się postarał, żeby to ładnie wyglądało. Niby nie powinno się oceniać po okładkach, ale niech mi ktoś powie prosto w twarz, że nie lubi sobie na ładne popatrzeć ;) 

Tak na sam koniec, cieszę się, że mogłam tę książkę przeczytać. Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz. To, że go dostałam nie wpływa na moją opinię. Jako, że jest to zbiór opowiadań, każde z nich odebrałam inaczej, cztery wcześniej wspomniane bardzo mi się podobały, przez dwa ledwo mogłam przebrnąć, a reszta była zwyczajnie ok. I nie, nie znaczy to, że autor jest do kitu. Znaczy to tylko, że każdy odbiera tekst inaczej i te dwa opowiadania, które dla mnie są ble, dla innego mogą stać się ulubionymi ;)

Lubicie czytać zbiory opowiadań? A może jesteście fanami science fiction i macie swoich ulubieńców? Chętnie odkryłabym jakieś nowe perełki, więc jeśli macie jakieś propozycje, piszcie śmiało!

Ocena z lubimyczytać.pl - 8/10
Moja ocena - 6/10

środa, czerwca 19, 2019

O dziewczynce bez daru

O dziewczynce bez daru


Autor: Agata Fąs
Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-947567-6-5
Wydawnictwo: AlterNatywne
Liczba stron: 58


O dziewczynce bez daru autorstwa Agaty Fąs otrzymałam jakiś czas temu od wydawnictwa AlterNatywnego (dziękuję im ogromnie za cierpliwość i wyrozumiałość). W końcu udało mi się tę książeczkę przeczytać, a mimo małej ilości stron, lektura wcale nie była nieciekawa.

Poznajemy w niej Nali, mieszkankę Miasta Wybrańców, w którym każdy obdarzony jest jakimś szczególnym talentem. Okazuje się jednak, że dziewczynka takiego nie posiada. To właśnie zmusza ją do rozpoczęcia przygody, podczas której ma nadzieję odnaleźć dar i na nowo zamieszkać w ukochanym mieście ze swoimi rodzicami. W trakcie wyprawy trafia do lasu, gdzie z pomocą tajemniczych istot powoli odnajduje siebie i to, co okazuje się być jej przeznaczonym talentem.

Jako, że jestem osobą dorosłą (w papierach znaczy się, bo tak naprawdę to czuję się jak dziecko…) książeczka ta była dla mnie krótkim przerywnikiem od innych lektur. Jednak muszę przyznać sama przed sobą, że w pewnym momencie czytania kompletnie zatraciłam się w przygodach tej małej dziewczynki i nie miałabym nic przeciwko większej objętości książki. Z chęcią poczytałabym rozbudowane opisy świata, historie jej mieszkańców i ciekawych stworzeń zamieszkujących las. Bardzo podobały mi się również ilustracje, które możemy w niej napotkać. Żywe kolory przyciągają uwagę.

Jestem nauczycielką przedszkola, postanowiłam więc przeprowadzić mały eksperyment i pewnego razu przeczytałam tę bajkę moim dzieciuszkom. Dziewczynkom bardzo podobała się główna bohaterka, a w szczególności jej niebieska sukienka i to, że zwierzęta potrafiły mówić. Chłopcy natomiast bardziej zainteresowali się lasem i jego tajemnicami. Wszyscy jednak z uwagą wysłuchali historii i dzięki niej nauczyli się, że nie można poddawać się szukając swoich mocnych stron i warto być sobą niezależnie od okoliczności w jakich się znajdziemy, uprzejmość jest bardzo ważna i należy o niej pamiętać, a kiedy za rogiem czeka przygoda warto skorzystać z okazji i wyruszyć w drogę, bo można się wtedy dużo dowiedzieć o sobie i innych rzeczach (są to autentyczne przemyślenia pięciolatków zgrabnie ubrane w zdanie 😉).

Nawet jeśli wydaje się Wam, że takie krótkie nie wiadomo co, z obrazkami w dodatku, nie jest dla Was to choćby dla draki weźcie to do ręki i zacznijcie czytać. Może się okazać, że lektura jest ciekawa, a zawsze warto mieć pod ręką książki dla dzieci, które można komuś sprezentować. Tak, jestem tą ciocią, która rozdaje książki w prezencie, ale dzięki temu wspomagam rozwój czytelnictwa 😉 (I rozwój sprawności manualnych także, bo zawsze znajdzie się dzieciaczek lubiący odgłos dartego papieru).

Ocena z Goodreads: 4,5/5
Ocena z Lubimy Czytać: 8,86/10
Moje oceny: 4/5 i 8/10



Copyright © 2016 Myshelf and Books , Blogger